Zadzwoniła kobita z pytaniem, czy jej zrobię PIT-a. Synowi właściwie. Bo ja kiedyś, gdy siedziałam w domu z Córunią, dorabiałam sobie na przednówku taką działalnością. Teraz jakby pracuję i wiążę jakoś koniec z końcem, ale - jak widać - niektórzy jeszcze mają mój numer. To z tej depresji pomyślałam:
- Aaa, rozerwę się trochę!
i kazałam jej przyjść.
- To ja będę za 20 minut.
Na co jej 20 minut, jak kobita z osiedla, to nie wiem. Okazało się, że na wysztafirowanie się. Dobra. Umówiłyśmy się na odbiór na jutro o tej samej porze. Doszło do pytania o honorarium. Tutaj wyjaśniłam jej, że to będzie dobry uczynek, na co usłyszałam, że ona musi się jakoś odwdzięczyć. Nawet dobry uczynek chcą człowiekowi zepsuć, na nic już nie można liczyć, doprawdy.
Poszła, usiadłam do PIT-a i w pięć minut był gotowy. To sobie myślę: pójdę jej oddam, to będę miała z głowy jutro, a dodatkowo przespaceruję się. Akurat wróciła z dworu Córunia, więc zabrałam ją dla towarzystwa. Odnalazłyśmy blok, Córunia mówi:
- To ten niski, w tych niskich okropni ludzie mieszkają.
Ha ha. To ci podział. Nacisnęłam domofon, otworzyli bez pytania. Drapiemy się na IV piętro, pukamy. Nic, cisza. Pukam jeszcze raz. Cisza. Dzwonię. W końcu ktoś otwiera. Z czarnych czeluści mieszkania wyłania się goły facet koło 60-tki. No, miał na sobie rozchełstaną górę od piżamy, ale poza tym dużo włosów na ciele i... wydawało mi się, że nic więcej! Ogarnęła mnie zgroza. Zjechałam oczami na środkowe partie cielska, żeby się przekonać, czy istotnie goły i ratować Córunię przed ekshibicjonistą. Nieee, miał slipy, aczkolwiek dosyć skąpe. Zgłupiałam z tego wszystkiego i pytam, czy jest żona. Nie ma. No ładnie, poszła w długą po wizycie u mnie. W przystępie rozpaczy zapytałam jeszcze o syna (tego od PIT-a). Zawołał go.
- Muszę się ubrać - dało się słyszeć z pokoju.
Lokal nudystów, słowo daję. Stary jednak zauważył dzierżone przeze mnie w ręce PIT-y i załapał.
- To proszę mi dać. A to już zapłacone?
- Tak, wszystko uregulowane - pisnęłam zwiewając w dół i ciągnąc za rękę Córunię.
- A gdzie moja żona?
I weź tu rób człowieku dobre uczynki w niskim bloku.
A dziś obrazek z cyklu COŚ MI WYJRZAŁO ZZA MURU.
Był to kościół św. Krzyża, ufundowany przez krakowskiego biskupa Pełkę.
Pełka był podobno bratem krakowskiego palatyna Mikołaja, ale nie jest to pewna informacja, mianowicie kronikarz Kadłubek jej nie potwierdza. Biskup Pełka, zwany również Fulkiem, zamyka poczet XII-wiecznych pasterzy kościoła krakowskiego. Niektórzy przypuszczali, że był obcego pochodzenia, bowiem imię Ffulko alias Falck było popularne wówwczas w Andegawenii czyli zachodniej Francji. Jednak już Jan Długosz wywodził nazwisko od łacińskiego słowa vulpes czyli lis. Stąd domniemana przynależność biskupa do możnego rodu Lisów.
Nic bliżej nie wiemy o młodości Pełki. Możliwe, że studiował w Italii. W momenci śmierci biskupa Gedki w 1185 roku był już dziekanem kapituły katedralnej i dzieki poparciu księcia Kazimierza Sprawiedliwego uzyskał inwestyturę na biskupstwo krakowskie.
TO CO TO JEST INWESTYTURA?
Ta desygnacja nie spotkała się z przychylną reakcją innych biskupów polskich, zwłaszcza metropolity gnieźnieńskiego, związanego z Mieszkiem Starym. Toteż w następnym roku Pełka udał się do Włoch, aby uzyskać od papieża Urbana III sakrę biskupią i bullę protekcyjną, która gwarantowała biskupom krakowskim pierwszeństwo w episkopacie polskim po arcybiskupie gnieźnieńskim i prawo konsekrowania metropolity. A co!
Rządy Pełki w diecezji krakowskiej trwaly ponad 20 lat (1186-12-7). W 1191 roku pod nieobecność Kazimierza Sprawiedliwego doszło do najazdu wojsk Mieszka Starego na Kraków. Pełka dochował wierności księciu, dlatego też po jego powrocie doczekał się hojnej nagrody.
W 1194 roku Kazimierz Sprawiedliwy zmarł, otruty przez kochankę. W imieniu jego małoletnich synów regencję objął biskup Pełka wraz z palatynem Mikołajem (bratem?). Tymczasem Mieszko Stary ponownie wystąpił z pretensjami do tronu krakowskiego. Do bratobójczej i nierozstrzygniętej bitwy doszło nad rzeczką Mozgawą koło Jędrzejowa w 1195 roku. Biskup doprowadził do ugody z Mieszkiem, który tuż przed swoją śmiercią objął władzę w Krakowie.
A KTO OSIADŁ NA TRONIE KRAKOWSKIM PO ZGONIE MIESZKA STAREGO?
Jako duszpasterz Pełka był bardzo oszczędny i nie czynił żadnych większych nadań na rzecz klasztorów. Wzniósł kościół św. Krzyża i utworzył przy nim parafię. Zmarł w 1207 roku.
GDZIE ZOSTAŁ POCHOWANY?
Inni zdjęcia: 1435 akcentovaClonnage. ezekh114Sobota patusiax395... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24