Mniejsza o złodziejaszków gazet. Dziś byłam mordercą noworodka. Żeby mieć alibi, potrzebowałam buta z łyżwą. To był taki stary skórzany brązowy but, a łyżwa była już całkiem zjeżdżona, został tylko wąziutki pasek metalu przez całą długość buta - ale to mi miało zapewnić bezpieczeństwo. Jeszcze parę akcji tam było, między innymi musiałam WYPRASOWAĆ skrzynię, już wszystko gotowe, zbieram się do odejścia, a tu patrzę przez ścianę z przezroczystej szklanej płyty: wózek dla lalek, w którym był schowany nieboszczyk, kołysze się. Zawału można dostać, jak w jakimś horrorze. Idę tam, a dziecko żyje, tylko nic się nie drze, ot, rzuca się i wierci.
No i co wy na to, zacni tłumacze snów? Jak to wytłumaczycie na odwrót? A tableteczki wcale nie są kolorowe, o nie, takie zwykłe, białe, niepozorne.
Dziś dla uczczenia faktu, że wstałam i piszę, choć nie powiem, kusiło, by przestawić budzik - będzie o Knapiku. Bo najbarwniejsze są zawsze postacie portierów.
A Melchior Knapik - portier Radia Kraków - był ojcem ośmiu córek i "właścicielem" żony i teściowej oraz głównym księgowym stworzonego przez siebie zespołu artystycznego "Osiem sióstr". Został kapitalistą na długo przed politycznym przełomem. Nie wydając własnych pieniędzy zorganizował sobie biuro w portierni Radia Kraków. Biuro było czynne oczywiście tylko w czasie dyżurów pana Melchiora.
Pewnego razu, z uwagi na damskie sukcesy Knapika, został on zaproszony do udziału w audycji z okazji Dnia Kobiet.
- Jak żyje się w domu, gdzie pod jednym dachem mieszka dziesięć kobiet i tylko jeden mężczyzna? - dociekał redaktor.
- Przez prawie caly rok nie ma najmniejszego problemu - odpowiedział Melchior. - Jedynie, jak przychodzi Sylwester, a w domu jest jedno żelazko, to biorę pół litra i idę do sadu.
Kilka dni później jakaś anonimowa słuchaczka przysłała Knapikowi prezent - piękne zagraniczne żelazko. Przed kolejnym Sylwestrem najstarsza córka zdołała wyjść za mąż i w domu Knapików zrobiło się trochę luźniej. Ale tylko na dziewięć miesięcy...
Powiedzieli w radiu:
"W zimie należy dokarmiać zwierzęta, aby były smaczne na wiosnę." (myśliwy)
"Adam Mickiewicz był tak skąpym człowiekiem, że bał się nawet przyjechać do Krakowa." (historyk literatury - prof. UJ)
"Mam takiego małego ptaszka, który każdego ranka śpiewa. Jak będziemy w lesie, to go wam pokażę." (gajowy do reporterek Radia Kraków)
Krakowskie spikerki slynęły nie tylko z urody, ale i z zabawnych przejęzyczeń. A to jedna zapowiedziała:
- Przy fortepianie Lerzy Jefeld.
A to druga poinformowała słuchaczy, co napisał J e d e n Humanite', co wydarzyło się w kościele z e r o z e r o Reformatów albo przy ulicy Beliny Prażmowskiej...
Źródło: Witold Ślusarski - Mówi Kraków przez radio. Fakty i anegdoty, Kraków 2002
A JAK NAZYWAŁY SIĘ NAJBARDZIEJ ZNANE SPIKERKI I SPIKERZY RADIA KRAKÓW?
Prooban tradycyjnie znalazł autorów nowego budynku Radia Kraków, a Nadjam nawet jego przezwisko: "wiadro". No, faktycznie bardziej to przypomina wiadro niż mikrofon :)