Poczta Polska dba bardzo o migreników. Zaproszenie na premierę filmu wysłano 1 kwietnia priorytetem. Znaczy miało dojść następnego dnia. W Krakowie, dodajmy. Parę ulic dalej. Dostałam je 8 kwietnia. Premiera odbyła się 7 kwietnia. I bardzo dobrze, bo stare migreńskie porzekadło mówi: PÓŹNO SPAĆ PÓJDZIESZ - Z BÓLEM ŁBA WSTANIESZ.
Za to rachunek za telefon przyszedł obciążony sakramencką metalową plakietką. W ciemnościach klatki schodowej długo medytowałam, ki czort i co by to oznaczać mogło, a w domu ujrzałam na plakietce literki. Że SZYBCIEJ PEWNIEJ TANIEJ dostarcza InPost. Tym samym listonoszem?
A ja dalej śpię.
Samo się teraz napisze.
Co dalej z pomnikiem Grunwaldzkim
Po terenie "Spectrum" ciągle kręcili się Niemcy, chodzili nadzorcy, przyjeżdżały niemieckie auta z rozbitymi szybami. Niemcy zagladali do warsztatu mechanicznego, ale na szczęście żadnemu z nich nie przyszło do głowy skorzystać z kanału reperacyjnego.
Pewnego dnia, pod koniec 1943 roku, w "Spectrum" pojawili się trzej gestapowcy. Od razu skierowali kroki do warsztatu mechanicznego i zapytali o mistrza Mikę. Na wszystkich ścierpła skóra. Obawiano się, że to początek aresztowań.
Mika jednak wrócił następnego dnia do pracy. Okazało się, że w jego domu przy ul. Cystersów ktoś najpierw zostawił, a potem wyniósł paczkę z częściami maszyn pochodzących z niemieckich zakładów pocztowych, które mieściły się naprzeciwko. Podejrzewano Mikę, że może mieć coś wspólnego z człowiekiem, który wyniósł paczkę. Po wyjaśnieniach i nocy spędzonej na gestapo Mika wrócił do domu.
Pod koniec wojny z inż. Dziubą i jego ludźmi często spotykał się Józef Zając, działacz PPR. Wtajemniczono go w sprawę kryjówki w garażu i jej zawartości. Gdy tylko przepędzono Niemców i w "Spectrum" można było odkryć kanał, Zając zaproponował inżynierowi Dziubie, by pokazał krakowianom uratowane i przechowywane przy ul. Grzegórzeckiej szczątki pomnika Grunwaldzkiego. Furmankami przewieziono je na plac Matejki i przekazanow ręce oficerów Wojska Polskiego podczas manifestacji w dniu 28 stycznia 1945 roku.
Wtedy to właśnie przy ocalonych przez Dziubę, Perskiego Klocka i Mikę tarczach i mieczu Jagiełły społeczeństwo Krakowa przyrzekło:
Na tym samym miejscu wzniesie naród pomnik...
Niestety, uratowane przez inż. Dziubę i jego grupę orły, lew i miecz z pomnika Grunwaldzkiego - gdzieś zaginęły.
Przetrwały wojnę i Niemców - zginęły po wojnie...
A ta manifestacja to właśnie odpowiedź na pytanie z przedwczoraj.
Mroźna druga niedziela w wyzwolonym Krakowie - 28 stycznia 1945. Rozwieszone na murach odezwy zwoływały ludność na 10:30 na plac Szczepański. Wielotysięczny tłum ruszył na szlak zniszczonych przez Niemców pomników. N aplacu Matejki ustawiono jeden z zachowanych głazów, na nim tablicę z przyrzeczeniem odbudowania pomnika, nastąpiły przemówienia i wówczas czterech ludzi, dotąd skrytych w tłumie manifestantów, uniosło w rękach metalowe tarcze z polskimi orłami, czeskim lwem i miecz Jagiełły. Złożono je na bloku skalnym, a na tych resztakch położono wieńce.
Źródło: Andrzej Urbańczyk - Pomnik Grunwaldzki w Krakowie, Wydawnictwo Literackie Kraków 1974
Pytanie: JAKIE INNE POMNIKI W KRAKOWIE ZOSTAŁY ZNISZCZONE PRZEZ NIEMCÓW?
CO STAŁO SIĘ Z INNĄ GRUNWALDZKĄ PAMIĄTKĄ, Z WAWELU?
Prooban i Malami na wyprzódki podawali rejestry przedwojennych zakładów przemysłowych na Grzegórzkach, a Deodato opowiedział ciekawą historie, której pewnie próżno by szukać w książkach :) Z kolei Nadjam uchyliła rąbka co do CHŁOPA jak z Wyspiańskiego, więc proszę bardzo, oto CHŁOP ZRYWAJĄCY KAJDANY.
Inni zdjęcia: ... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24April Fools~ cherrykinnSakura xxtenshidarkxxWiosna w Ogrodzie miejskim bluebird11geopark paulsa34Odpoczynek w geoparku. paulsa34