No i co, i widzicie? Kolejny znak! Znaki, znaki, znaki. Wczoraj zaczął chodzić zegar. Wisi w kuchni taki stary, ponas stuletni zegar, po babci. Nie chodził już ze dwa lata chyba. Ja go od czasu do czasu popychałam, ruszał na pół minuty i znów stawał. Wczoraj też mimowolnie popchnęłam wahadło... i zorientowałam się dopiero dwie godziny później, że zegar wciąż chodzi. I bije, choć godzina u niego dziwna (aktualnie 11:35). No i teraz co to może oznaczać? Że wybiła moja ostatnia godzina? Że odmierza pozostały mi czas? Macie inne sugestie?
Historia Dżoka, cz. 2
Dżok był czarnym, podpalanym kundlem, który przez rok mieszkał w tym samym miejscu przy jednym z najruchliwszych skrzyżowań Krakowa - Rondzie Grunwaldzkim, z którego zabrano jego pana, zmarłego w wyniku ataku serca. Mimo zmieniających się pór roku, trzaskającego mrozu, śniegu, ulewnych deszczy i letniego upału, Dżok z nadzieją czekał na powrót swojego pana. Przez rok żadnemu człowiekowi nie pozwolił się zabrać, mimo iż chętnych do zaopiekowania się było wielu.
Nie doczekał się pana, ale doczekał się pani Marii Miller, jedynej osoby z licznego grona dokarmiających go ludzi, której zaufał i za którą poszedł. Przeżył u pani Marii 6 dobrych lat. Uwierzył na nowo w miłość człowieka. Był szczęśliwy. Niestety, pani Maria nagle zmarła. Zostały po niej dwa psy - już nie tak sławny Dżok (minęło w końcu kilka lat i ludzie trochę zapomnieli), i kundelek Kajtek. Wydawało się, że nic prostszego, niż znaleźć Dżokowi nowy dom. Niestety, ponoć mieszkanie przy ul. Dietla należało natychmiast opróżnić... KTOZ umieściło Dżoka w tzw. psim hotelu, szukając mu równocześnie domu. I pewnie by się taki znalazł - na dożywocie dla tego starego już psa (gdy mieszkał na rondzie, weterynarze dawali mu około 6 lat, gdyby żył - miałby zatem około 12). Ale to pies podjął ostateczną decyzję: podkopał się pod siatką i uciekł.
W pierwszy dzień Świąt Wielkanocnych Dżok wpadł pod pociąg w Borku Fałęckim. Niektórzy upierają się, że już nie chciał kolejnego domu i że po prostu wiedział, co zrobić, by spotkać panią Marię. Tak twierdzą ci, którzy opowiadają o psach różne dziwne, choć prawdziwe historie: np. tę o dogu, który wyskoczył oknem z I piętra, po wyjeździe właściciela do USA; albo o psie, który zamorzył się głodem na grobie swego pana. Kto w końcu wie, co chodzi po głowie wiernemu psu...? Psia miłość symbolizuje wszak miłość po grób.
Cały Kraków włączył się w zbieranie środków na budowę pomnika. W teatrze "Bagatela" zorganizowano "Koncert na cztery łapy", z którego całkowity dochód przeznaczono na budowę pomnika. Na koncercie było bardzo wiele znanych osobistości takich jak Wanda Polańska, Krystyna Sienkiewicz, Zbigniew Wodecki, Andrzej Sikorowski, Nina Repetowska, Krzysztof Cugowski, Jerzy Połomski i Krzysztof Piasecki. Prowadzący koncert Tadeusz Szybowski, powiedzial, że przysłowie "człowiek zszedł na psy", powinno się zmienić na: zły pies "schodzi na ludzi", zaś ludzki człowiek "wychodzi na psa".
W akcję zbierania środków włączyły sie również firmy i instytycje takie jak RMF FM, "Dziennik Polski", odbyła sie też licytacja rozmaitych przedmiotów ofiarowanych Towarzystwu Opieki nad Zwierzętami. W zbieraniu pieniędzy na pomnik Dżoka pomogło wielu krakowian, zbierając pieniądze do puszek na ulicach Krakowa.
Władze Krakowa początkowo były pomnikowi mało przychylne; miał on rzekomo zasłonić widok na Wawel od strony ronda Grunwaldzkiego. Zdesperowani mieszkańcy Krakowa ustawili emaliowaną tabliczkę, upamiętniającą psią wierność, na rondzie Grunwaldzkim. Dżok nie potrzebuje wielkiego pomnika z cokołem, raczej czegoś, co będzie przypominać o psiej wierności i ludzkim sercu.
Bronisław Chromy, stworzył pomnik "bliskiego kontaktu", przedstawia on psa pomiędzy ogromnymi ludzkimi rękami.
- Ludzie pomogli przetrwać temu psu - powiedział sławny rzeźbiarz. - Chcę pokazać, że ludzie i zwierzęta powinni i mogą być w przyjażni.
Projekt pomnika prof. Chromego jest zatem świadomie nietypowy: na rozłożonych ludzkich rękach stoi pies.Te ręce są duże - pies niewielki. Symbol wzajemnej więzi, która łączy - i powinna łączyć - ludzi i zwierzęta. Ich wierność i... nasza wierność.
Pojawiła się dyskusja między Troj69 a Deodato na temat pochodzenia nazwy Mostu Grunwaldzkiego, Sprawa jest na tyle ciekawa, że nie podejmuję się jej rozstrzygnąć jednym zdaniem i mam zamiar poświęcić jej jutro całą notkę :) a więc cierpliwości, Deodato.
Teraz zagadeczki. Pierwsza: dlaczego tak mi się chce spać?
Druga: JAK NAZYWAJĄ SIĘ POSZCZEGÓLNE CZĘŚCI BULWARÓW WIŚLANYCH?
W KTÓREJ CZĘŚCI STOI POMNIK DŻOKA?
ILE JESZCZE ISTNIEJE POMNIKÓW PSÓW?
:)
Inni zdjęcia: Spring quenPostne refleksje c.d. locomotivPostne refleksje locomotivStadion żużlowy paulsa34133. atana... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24