photoblog.pl
Załóż konto
Ważne!

Zdjęcie widoczne dla użytkowników posiadających konto PRO

Kup konto PRO
Historia psiej wierności
Dodane 7 KWIETNIA 2008 , exif
269
Dodano: 7 KWIETNIA 2008

Historia psiej wierności

Z tym Rzymem to tak, aż się wstyd przyznawać, ale jakieś PRZECZUCIA miałam. I wcale mi się nie chciało jechać. Raz to depresyjka i pytanie ALE PO CO, NIC MI SIĘ NIE CHCE, NIE WARTO. Dwa to niejasne poczucie, że coś się wydarzy, a tu ta odpowiedzialność za Córunię jeszcze... i czepiałam się każdego pretekstu jak pijany płotu: a to, że może Derechcja się nie zgodzi (pech! zgodziła się!), a to, że choroba. W końcu dzwonię do noclegów, żeby spytać o czajnik. A tam mi mówią, że:
- Rezerwacja wypadła.
Ot tak, wzięła i wypadła. Dla przyzwoitości zadzwoniłam jeszcze w dwa miejsca, ale gdzie tam. Jak jest na ostatnich pięć dni, to nie ma na trzy pierwsze i w tym stylu.
Więc hurra, nie jedziemy! Pitolić bilety! Żadnych więcej kosztów nie poniesiono.
Powiedzcie sami, jakie ja mam szczęście! Nie dość, że nie chciałam jechać i pretekst się znalazł, to jeszcze zrobiłam wczoraj w końcu tego PIT-a... i akurat w tym roku dodali jakąś ulgę z tytułu wychowywania dziecka... raz się na coś to dziecko przyda... zwrócą mi nie tylko za samolot, ale jeszcze drugie tyle!!!
I tak to sobie tłumaczmy!
Jedyny minus to ten, że kiedy wszyscy inni bukowali sobie wolne na długi weekend, ja nie, bo przecież miałam jechać wcześniej... i teraz pewnie zostanę sama samiuteńka w robocie :)
Ot. A teraz możecie się po mnie przejechać, żem głupia.

 

Historia Dżoka mogła się zacząć tak:
"Pewnego wiosennego dnia do schroniska dla zwierząt w Krakowie przyszedł starszy pan. Mieszkał zupełnie sam w swoim niewielkim mieszkaniu. Było mu trochę nijako i coraz bardziej samotnie. Usłyszał, że w schronisku można znaleźć przyjaciela.
I znalazł go! Od razu, po kilku minutach! W jednej z klatek siedział czarny, lekko podpalany kundel, podobny do wilczura. Miał mądre oczy i wpatrywał się w pana Nikodema.
- Co trzeba zrobić, żeby dostać takiego psa? - pan Nikodem poszedł do kierownika schroniska.
- Trzeba podpisać tu i tu - kierownik pokazał kilka rubryk w dużym zeszycie. - No i obiecać, że się pan nim dobrze zajmie.
- To proste - uśmiechnął się pan Nikodem, podpisał się w dużym zeszycie i poszedł do sklepiku, żeby kupić obrożę, smycz, miskę i worek karmy.
- Obiecałem mu, że będę się tobą zajmować - poklepał psa po grzbiecie. - Mam nadzieję, że siępolubimy.
Pies nie mógł uwierzyć w swoje szczęście. Niezbyt pewnie pomachał ogonem, polizał pana NIkodema po ręce, kiedy ten zakładał mu obrożę. Potem nieśmiało wyszedł z klatki i żegnany szczekaniem terierów, jamników, owczarków i kundelków pomaszerował za swoim panem w nowe życie."

 

Tak mogło być. Tak przynajmniej zaczyna opowieść o Dżoku Barbara Gawryluk w książeczce dla dzieci Dżok. Legenda o psiej wierności.

Ale znana historia Dżoka zaczyna się któregoś dnia na jednym z najbardziej ruchliwych skrzyżowań Krakowa - Rondzie Grunwaldzkim. Przechodnie i kierowcy, widząc czarnego, podpalanego kundla, codziennie siedzącego w tym samym miejscu, jakby oczekującego na kogoś zaczęli się zastanawiać: skąd tu się wziął, na kogo czeka, jak mu pomóc? A pies najwidoczniej czekał; deszcz, śnieżyca, trzaskający mróz, wichura nic go nie było w stanie wypłoszyć z ronda. Nawet policja w trosce o jego bezpieczeństwo próbowała go zabrać z tego miejsca. Bezskutecznie, przegryzł siatkę, czmychnął. Ale gdy radiowóz odjechał, pies znów pojawił się na rondzie. Dobrzy ludzie podrzucali mu jedzenie, miskę z wodą. Jadł, pił, ale nikomu nie pozwolił się zabrać.
Siedział codziennie w tym bardzo ruchliwym miejscu bez względu na pogodę, czekając na swojego właściciela, którego z tego właśnie miejsca po ataku serca zabrało pogotowie. Pan psiaka zmarł, ale Dżok o tym nie wiedział, Dżok ciągle wiernie czekał.

 

"Dżok siedział na trawie. Wiedział, że jego pan przyjdzie. Zawsze zostawiał go przecież tylko na parę godzin. Widocznie to było coś bardzo ważnego. Trzeba było czekać. Zrobił się wieczór.. Pana Nikodema nadal nie było. Kiedy już zapadł zmrok, Dżok wyszukał sobie miękkie miejsce na trawniku przy rondzie. Zrobiło się cicho, przestały jeździć tramwaje, autobusy, tylko czasem przejeżdżał samochód. Ale to mu nie przeszkadzało. I tak nie mógł spać. Musiał czuwać, pilnować tego miejsca. Bo przecież tutaj będzie go szukać jego pan. Może jutro, jak zrobi się jasno..."


Ciąg dalszy jutro.


Milkivir i Deodato pierwsi na świecie. Po nich przyszli inni...
A na dziś takie zagadki naszykowałam:
RONDO GRUNWALDZKIE ZNAJDUJE SIĘ OBOK MOSTU GRUNWALDZKIEGO. KIEDY WYBUDOWANO TEN MOST I DLACZEGO NADANO MU TAKIE WŁAŚNIE IMIĘ?
JAKA WIELKA INWESTYCJA MA POWSTAĆ PRZY RONDZIE?
Od lat :)


***
Na pocieszenie kupiłam sobie na wrzesień bilecik do Wenecji...

Komentarze

~martita to wlasnie nazywa sie prawdziwa przyjazn miedzy czlowiekiem a psem...
23/09/2008 21:48:00
asmido Wenecja...

i te ichnejsze MZK wodne :)
08/04/2008 6:45:09
wyspynonsensu słyszałem o tym psiaku
08/04/2008 1:03:14
cami wal smiało pod drzewo!:):)
pozdrowionka!
c
07/04/2008 20:58:06
romanratka Jaki smutny ten piesek, aż serce ściska.

Pozdrawiam.
07/04/2008 20:03:15
miodzuchnaa fajna historia słyszałam dwie ale ta mnie ciekawi już mamy wiosnę jaki Kraków piękny :> nie to Lublin Pozdrawiam :*
07/04/2008 18:52:30
starsza Czekam na dalszy ciąg opowieści .... Rzym nieucieknie.....pojedziesz innym razem....mnie by było szkoda : ))))))
07/04/2008 18:08:52
ksiaze Ej... Głupia ty, głupia ;-)

Ale skoro i tak nie chciałaś tam teraz jechać...
...to wiesz, co?
Rzym to Wieczne Miasto, zaczeka :-)))

Może i moje ścieżki kiedyś tam zawiodą...
...w celach turystycznych, a może nie ;-)

Zaczytałem się w historii Dżoka. Wierność...

Pozdrawiam :-)))
07/04/2008 17:55:01
roza Zgadzam sie z ta psia wiernoscia , znam tez wiele innych histori z obserwacji .......ale nie sposob tu ich oowiadac , czekam na cd . ;)))

Pozdrawiam najmilej ;)
07/04/2008 17:31:04
nachdenkliche dodaję :) wow.. a ja tyle razy w Krakowie byłam.. i tyle chciałam komuś o nim opowiedzieć...
07/04/2008 17:20:48
Użytkownik usunięty a ten bilecik do Wenecji to tak na pewno?
07/04/2008 16:20:09
ulik czytalam kiedys o tym wspanialym psie


pozdrawiam serdecznie :)
07/04/2008 16:19:12
Użytkownik usunięty ja tam lubie leniuchować w domu, ale Rzym tyle okazji do zdjęć *.*
07/04/2008 16:18:52
olimpia Robiłam pod tym pomnikiem wierności (przewodnik mi mówił, że się tak nazywa) zdjęcie, tylko nie wyszło :(, Historia jest świetna,pamiętam jak nam opowiadał ją.. tylko że nie pamiętam dokładnie jak sie nazywa. Czekam na dalszą część.
07/04/2008 16:12:14
~nadjam ma być "Twój", ale zawsze ta jakaś litera się wciśnie tam, gdzie niepotrzebna, jak szybko zmieniam klawiature z literami miemieckimi na polskie.
O wybaczenie pieknie prosze.
07/04/2008 16:06:48
~nadjam Ale odpoczywam.
A powiem dlaczego.
Bo śpię sobie tak długo, jak mi się chce,
A jak długo?
Godzina wpisu dziś jest miernikiem.
No nawet bardzo dobrze działa na mnie, takie "nieposzukiwanie" odpowiedzi na zadane pytania.

Super Wenecja - to przecież jak Twąj drugi dom.
07/04/2008 16:03:27
~nomaderro smutny ten pies jak diabli... pamiętam jego historię ... Co do Rzymu, to jadę tam za 2,5 miesiąca :)
07/04/2008 14:45:26
tootalnie o! to ja wiedziałam że Dżok w końcu będzie!!:]
07/04/2008 14:04:28
~prooban dziękuję Gosiu za motywację do wstawania przed ósmą :)
dziś (tłumaczę to zapłakaną aurą i swoim dniem wypoczynkowym) przeszedłem samego siebie i godziny "powstania do życia" nie podam, by nie denerwować nikogo ;) alem wypoczął za wszystkie czasy :)))
Rzymu szkoda, lecz myślę, że przyjdzie jeszcze jego czas i tego życzę :D
serdeczności wielkie na cały dzisiejszy dzień :D
07/04/2008 13:36:12
yankes44 .
U mnie na Polch Mokotowskich też jest pomnik psa...
.
A jednak szkoda, że nie pojechałaś...
.
:-)
.
Pozdrawiam.
.
07/04/2008 12:45:49

Informacje o przewodnikpokrakowie


Inni zdjęcia: Spring quenPostne refleksje c.d. locomotivPostne refleksje locomotivStadion żużlowy paulsa34133. atana... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24