Moją depresję pogłębiła strata rękawiczek w tramwaju. Musiały mi spaść z kolan, gdy podnosiłam się, by przepuścić do wyjścia sąsiada. Tu plecaczek, tu trzymana w prawej ręce książka i tak. Jechałam na hiszpański. Tak się zeźliłam, że na pytanie Enrique:
- Que tal? Todo bien?
mogłam tylko odpowiedzieć z bólem w sercu:
- Todo mal.
- Problemas?
- Problemas.
Kurka wodna. Wracając do domu przeszukałam dwa tramwaje oraz odpytałam motorniczych. Nic. W domu rzuciałam sie do kompa i znalazłam numer Biura Rzeczy Znalezionych MPK. Zadzwoniłam. Zdziwiłam się, że nikt nie odbiera. O 20.00. Zadzwoniłam nastepnego dnia. Nie mieli, jak na razie. Kazali dzwonić po niedzieli. Jeszcze się łudzę. Takie ciepłe rękawiczki! Żeby je mieć, musiałam kupić KOMPLET Z CZAPKĄ. A już co ja co, ale czapki to ja NIGDY nie noszę. To co teraz w szafie mam?
Buuuu.
I jeszcze godzinę przestawili na dokładkę. Wstawaj teraz człowieku o piątej. Ja nie radzę.
HANDEL U HIMMELBLAUA, cz. 3
Gdy klient zapytywał:
- Ile za Herbarz Paprockiego?
- To już kupili...
- A "Studia dyplomatyczne" Klaczki?
- Też nie do sprzedania...
- A Grabowskiego "Starożytnicze wiadomości"?
- Kupione...
- Cóż w takim razie można tutaj kupić?
- Ny, tu jedni panowie to wszystko u mnie zamówili. To mnie ciężko sprzedać...
Zniecierpliwiony klient opuszczał sklep, często trzaskając drzwiami na dobitkę.
Wówczas stary ożywiał się. Z chyżością, której nikt by nie podejrzewał u niego, biegł w głąb antykwarni i znikał za małymi drzwiczkami, kontent, że został sam.
A pokój, w którym siedział, to była osobliwa komórka z oknem wychodzącym na podwórze, gdzie śmietnik ocieniała suchotnicza akacja. Pod oknem stał stół, przed nim fotel, z którego wyłaziły sprężyny. Lampa gazowa paląca się cały dzień, żelazny piecyk i rynienka z resztkami cebuli, węgiel w kubełku dopełniały urządzenia. Pod ścianami stały półki z książkami.
Osobliwe to były księgi! Nawet niewprawne oko rozeznałoby, że format ich i oprawa były inne od książek w sklepie, od zwyczajnych, używanych codziennie w domu, w szkole, w urzędzie.
Niżej stały grube folia w skórę oprawne z grzbietami dzielonymi poziomo przez małe garby, jakie tworzą sznurki spajające arkusze. Czasem na grzbiecie naddartym lub pękniętym złociły się litery napisu, resztki dawnej świetności, a czasem widać było pożółkłą nalepkę. Na górnych półkach równo i starannie ustawione stały małe ósemki i szesnastki oprawne w pakunkowy papier, tam, gdzie okładka nie mogła już więcej służby wykonywać.
Himmelblau siedział przy stole i czytał. Gdy zmęczone oczy łapczywie wpatrzone w książkę dojrzeć już nie mogły liter, brał szkło powiększające i zmuszał wzrok, by pracował śpieszniej i wyraźniej. Od czasu do czasu poprawiał na głowie kapelusz lub czapkę futrzaną, którą w zimie nosił. Jeśli treść książki szczególnie go zainteresowała, to notował coś na kartce papieru. Pokurczone, powykręcane miał palce, jak korzenie drzewa.
***
Potem pokazał ojcu ciężki pergaminowy kodeks zapisany drobnym pismem.
- Ja trochę przeczytałem, ale się jeszcze nie nauczyłem, może pan profesor rozezna?
- Ależ panie Himmelblau - mówił ojciec po chwili. - To niesłychanie cenny rękopis z XII wieku. Wyraźnie tu napisane, że pochodzi z klasztoru św. Mikołaja pod Kaliszem. Czemuż pan jej nie sprzedał?
- Bo ja jej jeszcze nie przeczytał...
- Ale czy nie lepiej, żeby manuskrypt znalazł się w Bibliotece.
- Lepiej, lepiej, ale to po mojej śmierci...
***
Wielokrotnie w ciągu lat naszej późniejszej przyjaźni, którą zaszczycał mnie stary antykwarz, słyszałem tę jego odpowiedź. Była w niej zachłanność i łapczywość skąpca, który siedzi na skarbach, było jakieś maniactwo, przywiązanie i ciekawość, ale przede wszystkim była miłość polskiej przeszłości.
Karol Estreicher - Nie od razu Kraków zbudowano, PIW Warszawa 1956
Vollyy odpowiedział na dwa pytania, Hucianka na trzecie. I fajrant. Prooban choruje. Życzymy zdrówka!
A co dziś? Handel swój Himmelblau prowadził w lokalu wtulonym w absydę kościoła św. Jana, dziś widok na nią i pytanie:
PRZEZ KOGO WEDLE TRADYCJI ZOSTAŁ UFUNDOWANY KOŚCIÓŁ ŚW. JANA?
JAKIE JESZCZE INNE KOŚCIOŁY W KRAKOWIE UFUNDOWAŁA TA OSOBISTOŚĆ?
ILE TYCH FUNDACJI W OGÓLE MIAŁO BYĆ I DLACZEGO AKURAT TYLE?
CZYM ZAJMUJĄ SIĘ SIOSTRY PREZENTKI, OSIADŁE PRZY KOŚCIELE?
Inni zdjęcia: 1434 akcentova4 / 4 / 25 xheroineemogirlxDzieciak suchy1906;) virgo123Pierwiosnki elmar... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24