photoblog.pl
Załóż konto
Ważne!

Zdjęcie widoczne dla użytkowników posiadających konto PRO

Kup konto PRO
Handel Himmelblaua
Dodane 28 MARCA 2008 , exif
317
Dodano: 28 MARCA 2008

Handel Himmelblaua

Krakowianie znający dobrze miasto pamiętają kościół Panien Prezentek stojący na rogu ul. Św. Jana i Św. Tomasza. Romański w swych murach, datuje się jeszcze z czasów przed lokacją miasta i dlatego wkracza w połowę ulicy. W ten sposób tworzy się malowniczy placyk, zacieniony wysokimi kamienicami. Za absydą, w najciaśniejszym kącie zaułka, gdzie światło dzienne dochodzi rozproszone, szare i ponure, gdzie wilgoć, cień i chłód wśród skarp kościoła panują, mieściły się składy śmiecia i wszelkiego niechlujstwa. Kiedyś Rada Miejska zajęła się tym kątem, bo zdarzało się zbyt często, że w nocy lekkomyślne krakowianki wabiły tam niedoświadczonych młodzieńców, z czego wynikały różne kłopoty. Rezultatem obrad Rady Miejskiej było umieszczenie w tym miejscu gazowej latarni, którą niesttey gasił złośliwy zefir.

W samym rogu zaułka, tuż przy murze kościoła, właściciel kamienicy wpadł na pomysł, by pokój, gdzie nikt mieszkać nie chciał, przerobić na sklepik. Długi czas lokal ten stał pustką, aż wreszcie znalazł się człowiek, który go wynajął, bo sklepu potrzebował, a klienteli nie. I w ten sposób w latach siedemdziesiątych, za dobrych czasów warszawsko-wiedeńskiej kolei, za panowania Modrzejewskiej, Matejki i Sienkiewicza otwarł Jakub Maurycy Himmelblau swoją antykwarnię, w której życie przepędził, często zapominając, że nadszedł szabas.
Zakurzona, brudna szyba wystawy była myta jedynie przez wiosenne burze i jesienne deszcze. Wówczas przejaśniała się trochę i oko przechodnia było w stanie dojrzeć broszury, rękopisy, książki i księgi, dyplomata, nuty bezładnie nagromadzone. Wśród nich widać było brązowe popiersie Szujskiego, zegar z Napoleonem, dwa lichtarze, kilka czerwonych pieczęci, pudełko monet oraz aparat fotograficzny z napisem "okazja". Prawda, była tam jeszcze lornetka odarta ze skóry.

Gdy weszło się do sklepu, uderzał ostro dzwonek, raz za pchnięciem drzwi - potem drugi raz, gdy się drzwi zamykało. Wzdłuż dlugiego lokalu stała lada, a na niej pełno książek. Zapomniane powieści, przestarzałe zbiory prawnicze, skorowidze i skoropisy, rozporządzenia podatkowe sprzed lat, kolejowe rozkłady jazdy, schematyzmy króleswta Galicji i Lodomerii - słowem makulatura nie mogąca znaleźć czytelnika, nadająca się wyłącznie do papierni.
Za ladą książki na półkach nielepszy przedstawiały widok. Elementarze wycofane ze szkół, poobdzierane z okładek, rozstrzępione, porozpruwane. Obok zajmował miejsce pełny nakład jakiejś broszury wydanej w Paryżu przez Januszkiewicza, nie rozcięte kazania ks. Kajsiewicza, kilkadziesiąt lipskich tomików Brockhausa, "Roczniki Polskie Hotelu Lambert", "Nowa Polska" Ostrowskiego, Buszczyńskiego rozprawy ekonomiczne i Hoene-Wrońskiego przez nikogo nie czytane filozoficzne traktaty. Ten zapas książek z Wielkiej Emigracji przywiózł do Krakowa pewein staruszek księgarz i gdy z głodu umarł, kupił go po nim Himmelblau.
Były czasy, gdy panował na półkach jakiś porządek, a książek z róznych dziedzin musiało być więcej. Widniały jeszcze napisy działów, starannym charakterem wyciągnięte: Religia, Filozofia, Łacina, Medycyna, Prawo, Gospodarstwo, Powieści, Literatura PIękna - ale było to chyba bardzo dawno, skoro część kartek była naderwana lub odstawała od desek.
[...]
Pajęczyny miały tu swoje królestwo. Oplatały księgi po kątach i na półkach i rzadko kto rwał ich miesterne koronki. Ponieważ much tu nie było, więc łapały kurz i brodate, omszone, niczym sędzieliny w borze tatrzańskim lub stalaktyty w kopalniach wielickich zwisały z sufitu.
W sklepie panował zaduch, ciężki i odurzający, nie powiem jednak, aby przykry. Zapach to był książek i pleśni, kurzu i lampy gazowej, syczącej równomiernie w górze.
Wszedłszy tutaj zatracało sie poczucie czasu. Czy był to tok 1872 czy 1912 trudno było powiedzieć, bo z pewnością nic się tu nie zmieniło od lat. Miasto huczało daleko, czasem głos z ulicy dolatywał, lecz stłumiony i nieśmiały jak przechodzień, który wszedłszy mimo woli poddawał się nastrojowi miejsca. Płynęły chwile, godziny, lata - a ksiażki, bezładnie leżące, czekały cierpliwie.

 

 

Nie, nie napiszę, z jakiej to książki fragment :) to będzie Wasze zadanie.
Mogę tylko ułatwić poszukiwania: autor tych wspomnień pochodził z zacnej, zasłużonej nie tylko dla Krakowa, ale i Polski rodziny. Sam zasłużył się dodatkowo przywożąc po wojnie do Krakowa parę drobiazgów :)
Drugie pytanie encyklopedyczne: CO TO BYŁO KRÓLESTWO GALICJI I LODOMERII?

 

Na wczorajsze zagadki odpowiedzieli natychmiast: Omeggi (z obczyzny), Deodato (chyba z kraju) i Troj69 (znów z obczyzny). Jutro o tym, jak Himmelblau handel prowadził.

Komentarze

romanratka Ładne ujęcie.

Pozdrawiam.
28/03/2008 20:49:36
Użytkownik usunięty no no no jak to tak ??? bez niczego osobistego? mam nadzieje że to dlatego że nie wydażył sie nic złego a dobre to lepiej sie nie chwalic bo sie spier.. popsuje ;)


miłego łikędu
28/03/2008 20:28:50
~tartuffe Ech... cudnie się to czyta ;) Czasy się zmieniają, miejsca się zmieniają, zwyczaje się zmieniają... choć, czy ja wiem.... przecież współczesne, lekkomyślne krakowianki dalej wabią niedoświadczonych młodzieńców. Zmieniły sie tylko ubiory, miejsca i gadżety. Pajęczyny dalej mają swoje królestwa, tylko latarnie gasi już nie zefir a dzisiejsi barbarzyńcy, najczęściej pewnie małoletni...
28/03/2008 18:44:56
Użytkownik usunięty kolejny ciekawy zakatek :)
28/03/2008 17:40:37
Użytkownik usunięty dawno mnie tu nie bylo, musze nadrobic zaleglosci :D
zreszta troche czasu nie mialem internetu, a dzisiaj bylo taakie slonce i taaaka pogoda, szpacerowalem se 4 godziny, a coooo, ram tam tam :D
28/03/2008 17:36:25
~martineden Będę bezczelny i odpowiem tak:
http://www.zwoje-scrolls.com/zwoje34/text22p.htm
Przepraszam że tak... ale jest tam taki rysunek - króry bardzo przypomina to zdjęcie ;)
Drugie pytanie - to Galicja po prostu, polska i ukraińska razem. Zlatynizowana nazwa ziemi halickiej i włodzimierskiej, która trafiła do języka polskiego za pośrednictwem niemieckiego. Oba człony pochodzą od zlatynizowanych nazw średniowiecznych stolic książęcych: Galicja – od Halicza, zaś Lodomeria – od Włodzimierza Wołyńskiego.
28/03/2008 14:55:32
nadjam A słowo "LODOMERIA" to zlatynizowana ( węgiersko - łacińska) nazwa Wołynia. Zaś GALICJA pochodzi ponoć od nazwy Halicz.
Ale za bardzo mocna w łacinie nie jestem, więc nie przysięgam na te (obcojęzycznie) podglądnięte dane.
28/03/2008 11:54:23
malakonserwa Ciekawa notka, uroczy zaułek :-)
28/03/2008 11:00:28
aseczek No widziś Małgosiu tego nie wziąłem pod uwagę:-))

Czy to znaczy że już jestem jak Napoleon:-))??

ha ha ha h apozdrowionka słoneczne grudziądzkie:-)))
28/03/2008 10:25:02
Użytkownik usunięty ślicznie .....zabytki są naprawdę cieszące oko ....
28/03/2008 10:20:25
wiosnaa Chcialabym miec taki Antykwariat ale z komuterem))).

Snieg mi deszcz zalatwil..i kwiecie znowu kwitnie.)))

Juz jutro weekend!! Miego wiec zycze i ma byc wiosennie u Was ...tak slysze.))))))))))))

Wiosna
28/03/2008 9:22:34
~prooban ja proszę, nie specjalne i trudne ;)

to, że zdążyłem dziś mnie cieszy, choć brak snu od czwartej rano z powodu mega-przeziębienia do najradośniejszych doznań nie zaliczam :)
dodając do tego, że moja p.Doktor będzie dopiero w poniedziałek uchwytna - perspektywy na czas sobotnio-niedzielny szykują się świetlane, a właściwie smarkano-kaszlane :))

cóż - trzeba ruszać zakażać przedszkolaków i "szkolaków" :)))

:D
28/03/2008 9:16:13
Użytkownik usunięty Małgosiu, zajrzyj na pocztę :)
28/03/2008 9:13:02
~deodato Ze względu na panującą biedę z nędzą, zwane również Królestwem Galicji i Głodomerii. Pozdrawia Deodato z miasta, które niestety podupadło gdy Lwów był stolicą czyli Krakowa.
28/03/2008 8:56:32
troj69 no i nie zdarzylam ...
pasjonujacy opis !
mala sugestia...czy mogla bys zadawac dodatkowe pytania nieco trudniejsze z zaznaceniem dla"probana" z nim nie ma szans...z calym szacunkiem dla jego osoby !
pozdrawiam serdecznie i milego dzionka :)
28/03/2008 8:30:05
vollygda no to odliczanie do weekendu :)
28/03/2008 8:29:57
omeggi bardzo dziwny ten pb....jak ja pisałam to nie było ani pół komentarza a teraz widzę, że Prooban po wczorajszym rozczarowaniu zabrał się szubciutko do roboty...a ja się zastanawiałam gdzie są wszyscy....
28/03/2008 8:29:36
ksiaze Witm.

No coś takiego... Dziś brak opowieści domowych ;-)
Pozdrawiam i miłego dnia życzę.
Dziś już piątecek :-)))
28/03/2008 8:24:53
omeggi karol estreicher?to o niego chodzi?
28/03/2008 8:20:48
omeggi królestwo galicji i lodomerii istniało od 1772-1918,stolica była we Lwowie,język urzędowy polski i niemiecki,narodowość polska, ruska, żydowska, niemiecka, węgierska.....nie wiem co jeszcze...
28/03/2008 8:14:37

Informacje o przewodnikpokrakowie


Inni zdjęcia: Logistyka pamietnikpotwora1435 akcentovaClonnage. ezekh114Sobota patusiax395... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24