KRYMINALNEJ HISTORII CIĄG DALSZY
Doktora Gustawa Piotrowskiego, lat 46, profesora fizjologii i farmakologii Akademii Weterynaryjnej we Lwowie, Jadwiga Brzozowska poznała przed kilku laty - jako przyjaciel rodziców bywał w ich domu stałym gościem. Po śmierci ojca w listopadzie 1904 roku zaoferował jej pomoc i namówił na wyjazd do Krakowa, obiecując wystarać się tutaj o jakąś dobrą posadę. Ponieważ darzyła Piiotrowskiego pełnym zaufaniem, chętnie przystała na tę propozycję. Ledwie stanęli w hotelu Kleina doktor zmusił ją do wypicia dwóch kieliszków wódki. Wkrótce straciła przytomność - od tej chwili nie wiedziała już, co się z nią działo; nie umiała wyjaśnić, skąd wzięły się obrażenia i ślady nakłuć na jej ciele. Morfiny nigdy nie zażywała.
Leczenie początkowo przebiegało pomyślnie, jednakże po tygodniu nastąpiło gwałtowne pogorszenie spowodowane zakażeniem krwi i wieczorem 9 lutego Jadwiga Brzozowska zmarła. Miała niespełna 26 lat.
Tragiczny wypadek w hotelu Kleina wstrząsnął całym miastem, wywołując powszechne oburzenie i pogardę dla złoczyńcy. O Piotrowskim mówiono, że był nie tylko namiętnym morfinistą, ale zdradzał także "dziedziczne obciążenia w kierunku umysłowym" (podobno już dwukrotnie wcześniej podejmował próby samobójcze). Charakterystyczny komentarz jednej z ówczesnych gazet:
Zaślepiony zbrodniarz owładnięty nieokiełznaną namiętnością, z wyrafinowaną i rozmyślną rozpustą dokonał prawdopodobnie seksualnego modrderstwa na istocie wiernej i szczerze mu oddanej. Zapomniawszy o własnej żonie i dziecku uwiódł w niegodny sposób córkę przyjaciela, a odbierajac sobie życie chciał i ją za sobą pociągnąć w otchłań grobową. Nie ma dość słów potępienia na zwyrodnialca i zezwierzęconego człowieka, który rozmyślnie, z góry powziętym planem, pozbawił naprzód czci, a potem i życia nieszczęsną ofiarę, gotując jej jeszcze przed śmiercią niewypowiedziane męczarnie. Fatum jakieś chciało, ze Jadwiga Brzozowska - która była zawsze wzorową dziewicą i najlepszym dzieckiem dla owdowiałej swej matki - u łoża konającego ojca poznała sie z przyszłym swym zabójcą, a pociągnięta jego demonizmem uległa mu zupełnie i razem z nim w przedwczesny grób poszła. Śmierć ojca, którego kochała nad życie, ciężka choroba starej matki jak i śmierć samobójcza brata - wpłynęły fatalnie na wrażliwy jej umysł i słaby system nerwowy.
Jadwiga Brzozowska została pochowana na cmentarzu Rakowickim 12 lutego 1905 roku. W ostatniej drodze towarzyszył jej tylko drugi brat - Wincenty Brzozowski.
Źródło: Andrzej Bogunia-Paczyński - Hotel "Barbara Ubryk", KRAKÓW nr 3/1991
No, pamiętajcie wzorowe dziewice - uważać mi tu na przyjaciół domu! Zresztą, jak bym wypiła dwa kieliszki wódki, też bym pewnie straciła przytomność...
Nata i Hucianka rozwiązały połowę zagadki i głowiły się nad drugą połową, ale bezskutecznie :) więc już mówię: Jadwiga Brzozowska była córką znanego poety-"tułacza" Karola Brzozowskiego i siostrą Stanisława Brzozowskiego, który zginął śmiercią samobójczą w 1901 roku. Był to młodopolski poeta, oczywiście dekadent, należał do kręgu cyganerii dzieci szatana Stanisława Przybyszewskiego. W 1901 roku Stanisław Korab-Brzozowski popełnił spektakularne samobójstwo, prawdopodobnie z powodu zawodu miłosnego. Sprzedał na krótko przed śmiercią skromne swoje ruchomości i przygotował kolację, na którą zaprosił grono przyjaciół. Nad ranem opuścił gospodarz swych gości i zniknąwszy już nie powrócił. Gdy po dłuższym czasie poczęto go szukać, znaleziono go martwego na podłodze. Zażył truciznę - wspomina Tadeusz Żeleński. Choć tło samobójstwa nie jest do końca jasne, Żeleński przywołuje tu postać Dagny Przybyszewskiej. Rzekomy romans owiany jest jednak tajemnicą; Artur Hutnikiewicz sugeruje tu nawet istnienie tragicznego trójkąta: Dagny, Stanisław Korab-Brzozowski i Władysław Emeryk.
A ILE ZAWODÓW POSIADAŁ OJCIEC - KAROL BRZOZOWSKI?
W JAKICH OKOLICACH PRACOWAŁ?
A co do drugiego brata - Wincentego Brzozowskiego: też poeta :)
JAKIEGO KIERUNKU BYŁ PRZEDSTAWICIELEM?
Na zdjęciu widzicie, dlaczego budynek kotelu Kleina, obecnie MONOPOL - został laureatem nagrody ARCHISZOPY. Otóż na dachu wylądowało mu akwarium. Wczoraj to nie błękit nieba prześwitywał u góry - ale szyby :(
Inni zdjęcia: Spring quenPostne refleksje c.d. locomotivPostne refleksje locomotivStadion żużlowy paulsa34133. atana... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24