Moja pani doktor od alergii wkręciła mnie w parę wizyt. Najpierw musiałam się udać do niej na wizytę (50 zł), bo szczepionki się skończyły (3 x 90 zł). Tak mnie skołowała, że MIMO iż mam w lutym wizytę na neurologii (w sensie za darmo, z Kasy... znaczy no, za darmo to nie całkiem, za moje 195 zł miesięcznie zdrowotnego) - zapisałam się do ichniego neurologa na dzisiaj. Za pieniądze oczywiście. Tylko 50 zł. A co będzie Pani tyle czekać. No halo, wszak zostały już tylko 3 tygodnie, wielkie mi czekanie, a co, guz domaga się wycięcia, czy co? Ale ta mnie tak za rączkę poprowadziła, że od razu termin zarezerwowałam. I idę dziś wyrzucić trochę pieniędzy fru za okno. Mało tego. Z Córunią mam do niej przyjść w czwartek, bo dawno nie była. To kolejna forsa wypada (50 zł). Mało tego. Naraiła mi świetnego psychologa dziecięcego, naprawdę nie pożałuje Pani (ceny nie znam). No, tu się oparłam, ale tylko dlatego, że mi terminów zabrakło... A Córunia ma jeszcze w tym tygodniu wizytę u okulisty (bo kontrola po pół roku) i u dermatologa (bo pryszcze na plecach). Na szczęście w przychodni. Jesteśmy po prostu medycznie ZAROBIONE.
Ciężki wtorecek. Oddam chętnie za piątecek.
Na osłodę ALUZJA WENECKA.
Znaczy to jest ulica Stradom, w Krakowie, jak najbardziej. Przesmyk między domami. Ale moim zdaniem ten przesmyk doskonale mógłby być samodzielną ulicą w Wenecji, prawda? Jest na tyle szeroki, że żaden Anglik by się nie skarżył, że nie może rozłożyć parasola, jak to się już w Wenecji zdarzało.
Swoją drogą ciekawi mnie, dlaczego nie przystawiono jednego budynku do drugiego, tylko zostawiono tę wolną przestrzeń. Jedyne wytłumaczenie, jakie zdołałam wymyśleć, to że budynek po prawej (starszy) został postawiony nie przy brzegu działki, ale w odległości tego metra od granicy i właściciel Lewej działki nie zdołał namówić Prawego na odstąpienie mu metra gruntu...
Stradom... od zawsze tak nazywano tę ulicę, wiodąca od podnóża Wawelu ku Kazimierzowi... ale urzędasy zatwierdziły oficjalnie nazwę Stradomska. I co jeszcze! W życiu tak nie powiem! Stradom i basta! Różnie tę nazwę wywodzą. Popularnie sądzi się, że pochodzi ona od włoskiego słowa strada czyli droga (brukowana). Istnieje też wersja prasłowiańska: stradomy znaczy z trudem uprawiany, a stradati - ciężko pracować. W każdym razie później nazywano tę drogę Pons Regalis czyli Most Królewski, no bo prowadziła do tego właśnie mostu na Wiśle.
A WIECIE ZA KTÓREGO WŁADCY ISTNIAŁ JUŻ MOST KRÓLEWSKI?
Tu muszę uściślić, że obie nazwy, zarówno Stradom jak i Pons Regalis, odnosiły się i do ulicy i do przedmieścia. Przedmieście to istniało już w XI wieku, jako niewielka osada - fragment szlaku solnego do Wieliczki - położona wzdłuż jedynej drogi, która ku brzegowi rzeki rozszerzała się, tworząc placyk. To widać dzisiaj w przebiegu ulicy św. Agnieszki.
Osada to była istotnie niewielka, raptem parę domów zalewanych ciągle przez powodzie... Ale w 1335 roku Kazimierz Wielki zakłada obok miasto Kazimierz i zaczyna się rozwój Stradomia jako najważniejszego kazimierskiego przedmieścia. Powstaje szpital z kościołem i klasztorem przyszpitalnym, ufundowany przez króla zaledwie kilka lat później. Fundację tę sfinalizowała siostra królewska - Elżbieta Łokietkówna.
To najstarszy zabytek Stradomia. Pokazała go ostatnio Farfallapl, ale i u mnie się bez niego nie obędzie :) Już dzisiaj widzicie jego kawałek! Gdzie, co, jak? No cóż, nie zachował sie do naszych czasów w pierwotnej postaci... kościół jako taki już nie istnieje (z jedną niespodzianką), klasztor został przebudowany... i oto budynek po prawej stronie zdjęcia to właśnie jego fragment :)
I teraz antycypujące pytanka:
KTÓRA JADWIGA BYŁA PATRONKĄ KOŚCIOŁA?
JAKI ZAKON OSIADŁ PRZY KOŚCIELE?
CZEGO SIEDZIBĄ BYŁ DAWNY KLASZTOR W XIX WIEKU?
No a teraz poniedziałkowe zagadki. Prooban się wykazał dużym zaangażowaniem, przyszedł rano i opowiedział o Skałce, pojechał do Szczecina, wrócił i znowu przyszedł, żeby dalej ciągnać wątek Skałkowy i jeszcze dorzucić gmach Tadaniera. To się nazywa pracowitość! Hucianka dorzuciła odpowiedzi na dwie kolejne zagadki, a Nadjamfotos na jedną. Co by tu jeszcze dodać? No może, że Powiatowa Kasa Oszczędności Tadaniera po wojnie była siedzibą Milicji Obywatelskiej, więc niekoniecznie dobrze się kojarzy... zwłaszcza że funkcjonowało tam również SB...
Oraz że te SZCZEGÓLNE OBIEKTY, zaprojektowane przez Karola Knausa na Skałce - to... sarkofagi... Asnyka, Lenartowicza, Pola...