Chciałam być chytra.
Cwana znaczy.
Bo opłatek miał być o 16.00 u Kardynała. Przewodnicki, jak co roku. No a zawsze najpierw jest nabożeństwo, a potem dopiero przechodzimy na salony się opłatkować.
No to wystroiłam się jak stróż w Boże Ciało i zaplanowałam pozostanie w pracy do 16.50, żeby przeczekać część oficjalną i zaliczyć tylko rozrywkową, no co pocznę, nie miałam nabożeństwa do nabożeństwa... W ogóle nic mi się nie chciało i jedynie wewnętrzny głos, który podsuwał myśl ZA JAKIŚ CZAS BĘDĘ SOBIE MOGŁA POWIEDZIEĆ, ŻE OD 25 LAT NIE OPUŚCIŁAM OPŁATKA U KARDYNAŁA - że niby tradycja taka - tylko ten wewnętrzny głos mobilizował mnie do wyjścia.
Więc spacerowym krokiem udałam się pod kurię, coby złożyć Eminencji najlepsze życzenia (i wzajemnie).
Spacerowy krok z lekka zakłóciła wataha ludzi idących w odwrotnym kierunku. Zdało mi się nawet, że dostrzegam wśród nich znajome z widzenia twarze, ale wolałam uznać, że to gromada studentów z PAT-u wychodzi z zajęć (albo z uniwersytetu trzeciego wieku).
Cóż... dopiero widok przewodniczki, znanej z tego, że w życiu nie przepuściła okazji do przebywania w pobliżu Osób Naznaczonych Charyzmatem, a wyraźnie oddalającej się od Pałacu Biskupiego, uświadomiła mi, że ZOSTAŁAM PRZECHYTRZONA!
Nie było nabożeństwa!
Tylko opłatek od razu!
Już po wszystkim!
I całą moją dwudziestopięcioletnią tradycję diabli wzięli!
A wiecie, że wypada kończyć serial z kamienicy nr 2 przy placu Szczepańskim?
Choć ciężko mi się rozstać z rodziną Estreicherów... zrobimy tak, jeszcze raz czy dwa razy o nich będzie, a potem przerwa - ale wrócimy do tej rodziny za jakiś czas, dobrze?
O Dżimusiu jeszcze Wam powiem, dlaczego redakcja Czasu chciała mu wznieść w Rynku pomnik. No bo on tym dzwoneczkiem zawieszonym na obroży (wspomnianym przez Proobana) wyprzedzal zawsze nadejście Estreichera i wtedy w redakcji rozlegał się alarm: Chowaj gazety, kto w Boga wierzy! - bo Estreicher rozglądał się bacznie i co mu tylko ciekawego w oczy wpadło, zabierał i zaraz do Biblioteki zanosił.
Dżimuś zresztą przeżył swego pana. Wnuk wspominał, że piesek zachował zwyczaj rannego uciekania do Biblioteki i węszenia po jej salach, a wieczorem leciał czasami pod teatr...
Bo też codzienna bytnośc w teatrze była właściwie jedynym dłuższym wypoczynkiem Estreichera. Musiał do niego wpaść choćby na chwilkę, ale codziennie! Pracę nad Bibliografią polską prowadził od ósmej rano do ósmej wieczór. Gdy się czuł znużony, przerywał ją na chwilkę, wybiegając na krótki spacer lub odwiedzając, ale w błyskawicznym tempie, rodzinę czy znajomych.
W wieku 78 lat - w 1905 roku - odszedł na emeryturę. Zmarł trzy lata później. Do tego momentu ukazały się łącznie 22 tomy Bibliografii. Cóż to była ta sławetna Bibliografia? Po prostu pełny inwentarz publikacji polskich i Polski dotyczących od czasów najdawniejszych do litery M.
A KTO KONTYNUOWAŁ JEGO DZIEŁO?
Wspomniałam o kłopotach z wydaniem Bibliografii. Sam Estreicher pisał ze smutkiem (ale i z pewną dozą humoru):
Może kiedyś rozsprzedaż Bibliografii dojdzie do granic rozsprzedaży mego trzytomowego dzieła "Teatra w Polsce", którego kupnem rozeszło się podobno aż sześć egzemplarzy.
A teraz taka zagadka na piątecek: Karol Estreicher senior uzyskał tytuł szlachecki i odpowiednie nazwisko, którego jednak nigdy nie używał, pozostajac nadal Estreicherem.
JAKIE TO BYŁO NAZWISKO I KTO I KIEDY NADAŁ ESTREICHEROWI TYTUŁ SZLACHECKI?
Źródło: Jan Adamczewski - Krakowskie rody, Wydawnictwo Alpha w Krakowie, 1994
Co na zdjęciu? Ha! Sama nie wiem! TAKIE COŚ jest w podwórku kamienicy przy placu Szczepańskim 2: kryje zejście do piwnicy. Ktokolwiek wie, o co chodzi...
O Dżimuś, jakie okropne zdjęcie... ale zrozumcie, tam jest ZAWSZE pod światło :( no o piątej rano przecież nie polecę!
Wczoraj Czagnes się wykazała i na temat dyrektorowania i na temat Radczyni Domańskiej i na temat Marka Kondrata. Aliści! Aliści nie wykazano związków Kondrata z Krakowem. Dawne to takie, że jego ojciec Tadeusz Kondrat - również aktor - pracował w krakowskim teatrze w latach 30-tych, a potem do końca lat 50-tych. Natomiast sam Marek jest właścicielem winiarni Vinarium na Dolnych Młynów. Jak ktoś chce nabyć butelkę snobistycznie, a nie w Kefirku, to proszę bardzo, choćby i z promocji!
Inni zdjęcia: 1434 akcentova4 / 4 / 25 xheroineemogirlxDzieciak suchy1906;) virgo123Pierwiosnki elmar... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24