z serii - Potęga Słów,
opowiadanie: Świat Myśli
odcinek 4
Wtorek.
Kolejne lekcje z Robertem coraz bardziej mnie uodparniały na ból i huku uderzeń. Nie opisał bym tego dnia gdyby nie fakt o tym, że Robert powiedział i po instruował mnie o uderzeniach kinetycznych. Nie pozwolił mi przetestować mojej wiedzy na sobie, lecz powiedział abym skierował swoje uderzenie w skały. Po jednym takim uderzeniu cały blok skalny zamienił się w kupkę gruzu. Bardzo się zdziwiłem, gdy jednym ruchem ręki Robert przywrócił tą skałę do poprzedniego wyglądu. Czego także mnie nauczył, mówiąc że naturę trzeba szanować.
Dwa tygodnie później - Poniedziałek.
Dziś po raz kolejny wybieramy się do najbliższego sklepu, tym razem znowu padło na mnie. Więc pojadę, a że dziewczyny znalazły sobie świetną zabawę, właściwie grę to nie chcą jechać. Poza tym przebywanie we mgle nie sprawia nikomu szczególnej przyjemności a nad domem unosi się nadal ta bariera więc jest tam przyjemnie, a sama mgła przybrała już kolor krwistego brązu. Ze mną wybrała się Klaudia. Dziś wyjątkowo ubrała spódnicę, muszę przyznać, że bardzo ładnie w niej wyglądała. Dobrze, że mój Aniołeczek prawie cały czas chodzi w spódnicach za czym osobiście wielce szaleję. Droga do sklepu zajęła nam nieco ponad dwie godziny, tyle samo co powrotna. W czasie jazdy rozmawialiśmy na temat tego, dlaczego ja a nie ktoś inny i ogólnie chciałem drążyć temat co nie było takie trudne, Klaudia była w bardzo dobrym humorze i gotowa na współpracę jaką jest odpowiadanie na moje pytania.
Dzień przed zaćmieniem.
Dziś obudziła mnie Klaudia bardzo wcześnie rano. Zabrała mnie nad rzekę, w miejsce treningu z Robertem. Swoją drogą on gdzieś znikł, nigdzie go nie było, tak samo jak Karola. Dziewczyny jak by nie przejęte tym faktem razem z Maćkiem szykowali śniadanie. Maciek powiedział do mnie dwa słowa, które bardzo wyraźnie utkwiło mi w pamięci. Finis Terrae co z mojej znajomości łaciny wynika, że powiedział Koniec Świata lekko mnie to zaskoczyło. Dziś mgła była na tyle gęsta, że oddychanie sprawiało problemy, jeśli nie użyło się bariery i nie odgoniło tej przeklętej mgły. Temperatura sięgała trzydziestu stopni. Czułem się jak w saunie. A Klaudia ciągnęła mnie nad rzekę, miałem ochotę do niej wskoczyć, ale gdy zobaczyłem kolor tej rzeczki zwątpiłem, czy aby na pewno to jest ta sama rzeka, płynęła w niej czerwona maź, mógłbym przysiąc, że to była krew. Klaudia usiadła na jednym z kamieni. I kazała usiąść obok siebie. Powiedziała do mnie słowa, które będę pamiętał do końca życia.
Już za chwile rozdział 2.
CDN
Zapraszam do czytania
Inni zdjęcia: 1435 akcentovaClonnage. ezekh114Sobota patusiax395... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24