z serii -Potęga Słów,
opowiadanie: Świat Myśli
odcinek 2
Sobota.
Dziś spałem. Jakieś dwie godziny, ale spałem. Rozpocznę pakowanie się na ten wyjazd na wieś. Na całe szczęście, bo inaczej bym zwariował, jadą oprócz Klaudii, mój Aniołeczek, Karol, Maciek i ich dziewczyny, a facet Klaudii, przyjedzie w późniejszym terminie bo i tak nie ma nic lepszego do roboty. Dzisiejszy dzień jest wyjątkowo ciepły jak na początek stycznia. Na moim termometrze jest całe 15 stopni. To o 3 więcej niż dnia poprzedniego. Tą temperaturę synoptycy tłumaczyli wzmagającą gęstością mgły, której istoty nie byli w stanie wytłumaczyć. Znowu ta mgła. Wiadomości telewizyjne przyprawiły mnie o zawrót głowy, gdyż słuchając i oglądając telewizję doszło do mnie, że jeśli to faktycznie przeze mnie to czeka mnie dużo pracy. A jeśli nie to nic nie stracę. Wiedzy nigdy za dużo. Sceny w telewizji przedstawiały ludzi w miejscach, w których mgła jeszcze nie nabrała takiej gęstości. Ludność zaczęła szaleć, włamania do sklepów, rabunki, morderstwa, napady i gwałty. U nas w tej małej mieścinie wszyscy się znają więc do tego nie dojdzie. Słyszałem pogłoski, że wieczorem ma przyjechać wojsko i rozpocząć rozdawanie specjalnych latarek dla ludzi. To dobrze. Wojsko dotarło do mnie. To już jest sprawa wojskowa? Kurde najbliższa jednostka wojskowa jest jakieś 850 km od tej wioski, a oni zrobią tu bazę, gdyż to tu zarejestrowano największe zgęstnienie mgły, jak by ona wydobywała się gdzieś tu z ziemi i rozprzestrzeniała na cały świat. Nie wierze, że to może być przeze mnie, ludzkie emocje nie są tak silne, aby wywołać mgłę, o takim zagęszczeniu, że dziś szło się po mieście pływając w jasno brązowym mleku. Mleku? Ludzie będą pić czarne mleko przypomniały mi się słowa Karola sprzed kilku dni z tej legendy. Muszę ją przeczytać, i dowiedzieć się więcej na ten temat. Nigdzie nie licząc sklepu się nie ruszałem więc dzień spędziłem w domu przed telewizją. Jutro wyjazd. Więc czas zakończyć pakowanie i spróbować zasnąć.
Niedziela.
Poranek pełen prac. Zniesienie bagaży moich i Aniołka pod dom Klaudii zajęło trochę czasu. Informacje, które doszły do mnie w międzyczasie bardzo mnie zadowoliły. Jej chłopak pracował dla wojska i jego auto było wyposażone w te specjalne żarówki przeciw mgielne, gdyż zwykłe halogeny nie dawały takiego rezultatu. Wszystko spakowane, wypalamy ostatniego papierosa przed podróżą, mój Aniołeczek nie pali jak i dziewczyna Karola Anka więc się zaprzyjaźniły rozmawiając o szkodliwych skutkach palenia, na tyle głośno, aby wszyscy palący to dobrze słyszeli. W końcu zobaczyłem śmiech w tyg bronie. Cieszył mnie fakt, że Aniołeczek będzie miała koleżankę, bo jedziemy tam na tak długo ile się da. Postawiona została kwestio kto prowadzi, to całe 380 kilometrów od tej mieściny. Postanowiłem, że pierwszy po prowadzę ja, potem ewentualnie ktoś mnie zmieni. Podróż w takiej mgle to przekleństwo, koncentracja i tępo jazdy było na najwyższych obrotach, choć auto dość pojemne silnikowo bałem się jechać szybciej niż 20 kilometrów na godzinę. Więc po trzech godzinach byłem na tyle męczony, że zmieniłem się z Karolem. Sam samochód był dużym wanem, a dziewczyny znalazły w nim dużo ciekawych rzeczy jakie woził Robert chłopak Klaudii. Świerszczyki, były tematem numer jeden przez następne cztery godziny i wszyscy się śmiali ja też. Zrobiliśmy sobie przerwę, bo ile można siedzieć. Najgorsze było to, że mgła wcale nie stawała się rzadsza, choć trochę zmieniała swoje odcienie w zależności od tego na jakim terenie się znalazło. Maciek włączył radio,w którym od razu usłyszeliśmy wiadomości ze świata, ale nie pozwolił nam tego dokończyć słuchać, włożył kasetę i na cały regulator puścił płytę Cover to Cover wykonaną rzez Jeff'a Healey'a Band'a, godzinę, którą spędziliśmy na tym tymczasowym obozowisku nazwaliśmy kiedyś z Karolem doliną kościstych wierz, gdyż drzewa, które tam rosły miały bardzo podobny kształt do kształtu kości a 'wieża', gdyż były tak wysokie, że widać z nich było całą okolicę. Zaczęło robić się ciemno a Maciek, który w międzyczasie wyszedł na drzewo nie wracał. Dziewczyny zaczęły się niepokoić o niego. Po następnych 20 minutach Maciek zszedł na dół mówiąc, że dotarł w miejsce na drzewie, które było nad całą tą mgłą. Nie był on w stanie określić wysokości ale musiał to być naprawdę wysoko. Postanowiliśmy jechać dalej. Prawie wszyscy już posnęli, niestety przypadło mi prowadzić więc, jechałem dopóki nie byłem, aż tak zmęczony, że oczy same mi się zamykały. Otaczająca cisza, niczym nie przypominała otaczającej mgły. Obudziłem Maćka, który miał prowadzić dalej.
Poniedziałek
Obudziłem się dość późno, byliśmy już na miejscu. Wszyscy wstali i gdzieś poszli. Maciek z Karolem zrobili prowizoryczne oświetlenie okolicy. Mgła zdawała się omijać to miejsce, ale wiedziałem, że to tylko przez te latarnie. Dziewczyny przyszykowały śniadanio-obiad. Jak się dowiedziałem prowadziłem przez dziewięć godzin. Potem chłopacy jeszcze się zmieniali. Dom, który ukazał się moim oczom nie był duży, ale mały także nie był. Jedenaście sypialni, cztery łazienki. Wszystko co człowiek potrzebował do życia. Najbardziej zadziwiło mnie jedno pomieszczenie, w którym każda ściana była w różnych książkach. Tytuły były mi całkiem obce a czasem nawet niezrozumiałe. Co się dowiedziałem później, że Nikt oprócz naszej czwórki Klaudii, mnie, Karola i Maćka nie wiedział po co tu przyjechaliśmy. Lekko się oburzyli, ale uznali, że nie będą wracać tylko inaczej wykorzystają ten czas. Klaudia uznała, że odpuści mi ten dzień, ale powiedziała, że od jutra narzuci mi wysokie tępo.
Wtorek.
Oczywiście pożałowałem decyzji już w pierwszy dzień. Klaudia była bezlitosna, a wcale na taką nie wyglądała. Raczej bym powiedział, że wyglądała na miłą i sympatyczną osobę, ale tak nie było jeśli chodziło o nauczanie. Reszta dziewczyn przysłuchiwała się tej nauce, ale szybko znajdywały sobie inne zajęcia. Maciek i Karol cały czas z wielką uwagą wsłuchiwali się w wykłady Klaudii. Siedzieliśmy cały czas w dużym pomieszczeniu, które szybko przyjęło nazwę niestety nie salony lecz sali wykładów. W ciągu jednego dnia wyłożyła mi podstawy istnień metafizycznych, przeczytała dwie książki, nie zbyt grube, ale komu by się chciało to czytać. Były chwile, że chłopaki się nudzili, bo już mieli te wiadomości opanowane, a ja słuchałem z uwagą wszystkiego co mi mówiła. Najbardziej zainteresowała mnie kwestia medytacji, transu, a coś co nazwała Światem Astralnym przypadło mi do gustu. Po całym dniu wykładów zjedliśmy obiad, a z powodu braku chęci do snu, Klaudia cały czas kontynuowała nauczanie. Przedstawiła mi jeszcze wiele innych ciekawych zagadnień, takich jak energia i władza umysłu. Tak nas to wciągnęło, że gdy przyszedł czas na obiad okazało się, że jest już...
Środa.
Zawzięcie dyskutowałem z Klaudią chcąc wyciągnąć od niej tak wiele informacji, jak to tylko wiedziała. Władza umysłu, okazała się dość prostą rzeczą. Tak minął dzień następny.
CDN
Zapraszam do czytania
Inni zdjęcia: 1435 akcentovaClonnage. ezekh114Sobota patusiax395... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24