photoblog.pl
Załóż konto
Dodano: 20 PAŹDZIERNIKA 2011

zdjęcie pochodzi z http://maryjane.flog.pl

 

z serii -Potęga Słów,

opowiadanie: Świat Myśli 

 

odcinek 1, 

 

O opowiadaniu.

Świat przedstawiony jest wytworem mojej wyobraźni, opowiadanie może wydawać się kontrowersyjne, a większość scen w niej są to moje sny, które modyfikowałem na potrzeby tej powieści. W opowiadaniu znajdziecie fragmenty autobiografii i marzeń mojego życia. Czasem będą w niej wykorzystywane fragmenty słów wielkich poetów takich jak A. Mickiewicz czy J. Słowacki, których dzieła w pewien bliżej nie określony sposób przyczyniły się do zmotywowania mnie do jej napisania. Napisanie całości zajęło mi trochę czasu, a dopracowanie szczegółów, było dla mnie dość ważnym elementem więc też sporo czasu na to poświęciłem. Początkowe pomysły i inspiracje przyszły w 2005 roku, początki notatek pojawiły się rok później, wraz z wersją pisaną od ręcznie. W roku 2009 notatki zaczęły przelewać się na formę elektroniczną.

 

 

Rozdział 1

 

Dźwięki przeszłości notatki z dziennika.

 

Poniedziałek.

Tego dnia, życie toczyło się jak co dzień. Pan w garniturze ze zmartwioną miną biegł przez rynek tej małej miejscowości. Zauważyłem, że nawet ta piękna pani, z bardzo ładną córeczką wybiegająca właśnie z auta jest smutna i żyje w ciągłym pośpiechu i stresie. Dokąd oni tak pędzą? Chcą dogonić czas? A ta dziewczyna wraca ze szkoły i także jest smutna. Przecież ona jest bardzo ładna, na pewno nie jeden facet za nią szaleje, a ona pędzi jak by zaraz miał się skończyć świat. No cóż, racja, są wierzenia, że podczas zaćmienia słońca świat zmienia się i już nie jest taki sam, inny wierzą, że zaćmienie jest zapowiedzią końca świata, ale tym razem świat się nie skończy. Przecież są plany na następny dzień i na za tydzień, to po prostu od tak się nie skończy. Dziś jest drugi poniedziałek roku. Jest stosunkowo ciepło, choć od tygodnia nad całym miastem wisi jakaś dziwna gęsta  mgła. Z tego co słyszałem, taka mgła zdarza się w tedy kiedy umierają lub mają umrzeć anioły lub demony, ile w tym prawdy, tego nie wiem. Czym dla mnie tak właściwie są rzeczy paranormalne? Dla jednych są to bajki, których nie sposób doświadczyć, dla innych życie co dzienne, a jeszcze dla kogoś to po prostu śmiech na sali. Tak od dziś licząc dwie pełnie i jedenaście dni będzie zaćmienie słońca, mówili mi że ta mgła będzie trwała dłużej o siedem dni. Mam plany na najbliższe dni. Zaćmienie słońca to dla druidów było wielkie wydarzenie, więc dla mnie ono także będzie dniem magii. He.. A cała metafizyka to jest jak jeden wielki organizm wszystko w nim nie działa bez drugiego. 

 

Wtorek.

Znowu nie przespana noc, od kiedy jest ta mgła nikt normalnie nie śpi. Dobrze ze jestem przyzwyczajony do braku snu inaczej bym szybko zwariował. Dziś znajomy opowiedział mi legendę, którą wyczytał w jednej ze swoich dziwacznych książek. Mówiła ona o dniu, w którym cały świat będzie pił czarne mleko, jadł zielone owoce i nie był w stanie zobaczyć więcej niż kształty. Zastanawiałem się prze pewien czas nad jej treścią. Mógłbym ją interpretować, ale uznałem, że nie ma to sensu, gdyż jest to kolejna zapowiedz apokalipsy, a to nie jest możliwe. Czy na pewno? Idąc dziś po ulicach miasta, mógłbym przysiąc, że z dalsza ludzie mieli kształty a wyraźnie było ich tylko widać, gdy stali tak naprawdę blisko. Tak blisko jak stała ona. Ciemno zielone oczy, brązowe włosy, małe usta, szczupła, nie wysoka, trochę niższa ode mnie, a zarazem taka wielka. Wielka na serce, bo wiem, że mnie kocha. Czym, że jest miłość, a słowo kocham? Nie wiem, i nie chce wiedzieć, jest mi przy mniej dobrze i niech tak zostanie. Widywałem pary, wyglądające na zakochane i szczęśliwe. Wszystko to przecież jest ulotne, tak jak czas, który ucieka mi pomiędzy palcami, choć bym nie wiem jak się starał nigdy nie jestem w stanie go zatrzymać, czy nawet nadążyć za nim. Teraz nie ma to i tak specjalnego znaczenia. Jutro czeka mnie ciężki dzień.

 

Środa. 

Poranek spokojny, lecz do wieczora było trzeba przedzierać się po mieście pomiędzy obłokami mgły, która jeszcze bardziej zgęstniała. Gdziekolwiek chciało się podążyć świat wydawał się taki sam, a chwile w których widziało się coś więcej niż białą przestrzeń przed sobą były chwilami, w których chciało się pozostać i trwać. Ta dziwaczna mgła była już wszędzie, nawet wchodząc do sklepu miało się problemy z odnalezieniem poszukiwanego towaru. Byłem na cmentarzu, tak mi się chyba wydaje, bo nie widziałem specjalnie nic co było by dowodem na to iż był to cmentarz, no nie licząc chwili, w której po prostu moja twarz znalazła się oko w oko z jednym z grobowców i byłem w stanie odczytać fragment tablicy tam zawieszonej. Spoczywał tam Jan Walinski, umarł w 1763 roki. A po co ja szedłem na ten cmentarz? Nie wiem, z tęsknoty za spokojem duszy? Kto wie, może, ale liczy się, że tam byłem, bo gdybym tam się nie znalazł, nie wpadłbym na znajomych, choć nie znałem wszystkich. Byli to ludzie z lokalnego kółka Paranormalnych. Ja tylko słuchałem i rozmyślałem o ich dyskusji na początku poświęconych śmierci, a potem ten chłopak, którego nie znałem zaczął temat o tej mgle. Siedzieliśmy tam do zmroku. Widząc tylko swoje kształty, a gdy ktoś się przysunął na tyle blisko świeczki, która stała pośrodku można było zobaczyć coś więcej. O dziwo nikogo więcej nie było słychać. Siedzieliśmy tak długo, że pomyślałbym, że minęło kilka dni lecz dopiero gdy już było na tyle ciemno, iż nawet świeczki widać nie było wstaliśmy pożegnaliśmy się i poszliśmy w swoje strony. Dziwnym trafem ten chłopak, który zaczął rozmowę o mgle szedł w moją stronę. Miasto było już puste, wydobywające się światło z latarni wyglądało jak wiszący punkt świetlny nad miastem, gdybym nie wiedział, że tam są słupy od tych latarni bez problemu wszedł bym w nie jeden z takich słupów, co udało się dokonać temu chłopakowi, który jak się okazało miał na imię Maciek. Zaprosił mnie on do siebie do restauracji. Powiedziałem, że spotkamy się dnia następnego, uznałem go za szalonego, gdy on stwierdził, że ta mgła jest przeze mnie. Dlaczego nie wspomniał o tym jak byli wszyscy. Z taką myślą spędziłem kolejną nie przespaną noc. 

 

Czwartek.

Gdy już zwlokłem się z łóżka, sądziłem, ze jest wieczór, gdyż mgła przybrała kolor żółtawy, a zegarek mówił mi o godzinie 11 rano. Ulice puste, żadne auto, nie jechało. Ludzie chodzili obwieszenie latarkami, aby było ich dobrze widać. Postanowiłem się ubrać dziś na czarno. Lubię ten kolor, ale nigdy nie sprawiało mi przyjemności siedzenie w mroku, polubiłem ten mrok, ale to zasługa tej mgły. Kilka godzin później gdy siedzieliśmy już z moim przyjacielem u Maćka przyprowadził on swoją siostrę, która nosiła okulary. Ciemna blondynka o niebieskich oczach ładna stwierdziłem. Restauracja ta była jedynym miejscem w całej tej miejscowości, która była na tyle dobre wentylowana, że nie było w niej, aż tyle mgły. Maciek przywitał się z moim przyjacielem Karolem jak dobrzy znajomi. Okazało się, że się znają. Karol te wszystkie książki pożyczał od Maćka i jego siostry, która była założycielką kółka Paranormalnych. Rozmawialiśmy, o różnych rzeczach. Jedzeniu, szkole, która z powodu mgły została zamknięta. Dopiero gdy w restauracji zrobiło się pusto, co było efektem późnej pory Karol podjął temat mgły. Po chwili okazało się, że on już wiedział o teorii Maćka, iż mgła jest związana ze mną. Padło pytanie z moich ust; na jakiej podstawie wypuszczacie takie wnioski. Odpowiedz, zatkała mi usta na całą noc, którą spędziliśmy w restauracji.

 

Piątek.

Do poranku próbowałem zrozumieć teorię Maćka i jego siostry Klaudii, a na dodatek Karol się w zupełności z tym zgadzał. Nie dochodziło do mnie to czego się dowiedziałem. Uważałem to za irracjonalne. Jak taka szara osoba, choć znana w mieście i lubiana, jak ja może być powodem takiego zachowania natury. Klaudia zaproponowała, że rozpocznie nauczanie mnie magii. Zgodziłem się, choć podchodząc do tego sceptycznie nie widziałem w tym większego sensu, ale czemu nie, i tak nie mamy nic lepszego do roboty. Piosenka Chet'a Baker'a, którą właśnie można było usłyszeć w radiu, odpowiednio wpasowała się nastrój tego miasta. Planem był wyjazd za miasto, w celu lepszego kontaktu z naturą i oswojenia się ze samym sobą. Przez cały dzień po głowie chodziło mi kilka zdań Maćka i Klaudii. Dlaczego niby emocje takiej osoby jak ja miałby wywołać taką mgłę i być powodem klęski świata. Nie miałem pojęcia, przecież ja nie zbyt umiem odczuwać emocji, uczyłem się tego teraz od nowa. Musiałem od nowa umieć czuć cokolwiek, i to wszystko przez nieszczęśliwy wypadek, w którym zginęli moi rodzice, miesiąc przed pojawieniem się tej mgły. Za niedługo zacznę ją przeklinać, z dnia na dzień zaczyna ona być coraz ciemniejsza. Jej obecny kolor przypominał ciemną pomarańcz. Taka barwa przypominała mi miasto nocą zanim jeszcze pojawiła się mgła. 

 

 

CDN

 

Zapraszam do czytania

Informacje o potegaslow


Inni zdjęcia: 1435 akcentovaClonnage. ezekh114Sobota patusiax395... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24