nie chcę napisać czegoś głupiego, ale mam wrażenie, że moje palce odruchowo będą chciały oddać obraz o którym nie mogę przestać myśleć, pominą interpunkcję, wielkie litery, bo podobnie jak ja uznają je teraz za nieważne, nieistotne; nie chce żeby to co napiszę było to banalne, ale wiem, że wszystko wyda Ci się teraz dziecinne; do niedawna to co czułam zwodziło mnie jak zwodzić można pięcioletnią dziewczynkę, z granatową kokardą na jak zawsze sianowatych włosach, splecionych w niechlujny warkocz, która - jeżeli ją odepchniesz otrzepie tylko kurz z kolan i pójdzie za Tobą dalej, ale zapomniałam, że nie ma już dawno tej kokardy, nie ma pięciu lat i & nie potrafię tak łatwo zapomnieć; przykro mi z powodu każdego zarysu uśmiechu wywołanego przez Twój najmniejszy gest, przepraszam, że kiedykolwiek dopuściłam do siebie choćby cień pozytywnych myśli, za wszystkie rzeczy od których zdążyłam się uzależnić, za każda moją szybszą pracę serca.
powinnam zaprzestać, kiedy zdałam sobie sprawę, że jesteś jedyną osobą, która może zrujnować moje życie.
przepraszam.