Musisz to wiedzieć o MNIE i nie możesz ZAPOMNIEĆ!
Byłaś moją Harley Queen, wyróżniałaś się wśród dziewczyn. Spełniałem twoje życzenia jak Djinn, dawałaś mi ku temu wiele przyczyn.
Osobno przeżyliśmy piekło, mrok to coś co mnie w tobie urzekło. Podpisałem się na tobie żyletką, oboje widzieliśmy w tym piękno. Nosiłaś złego dotyku piętno, zapominałaś gdy byłaś ze mną. Ja obracałem słowa w czyny, praca, fura, zaręczyny. Wara od mojej dziewczyny.
Miłość o której marzymy miałem jak ptaka w garści. Lolki, które smażymy wśród swoich sióstr i braci. Za ulotne chwile w pamięci, uwaga!
bo lala na boku kręci. Z moją jak było to wiesz. Przykre sytuacje były też. Poroniłaś było sporo łez, a mnie przeszył zimny drecz.
Pamiętam, że padał deszcz. Padał, padał, padał deszcz.
XXX
Na codzień była jak anioł, ręęęczyłbyś za nią. Oddałbyś cały hajs na nią bo była twoją panią. A teraz siedzisz z liną bo okazała się żmiją.
To koniec, w którym kochankowie giną, a nie kurwa piją wino. Zrobię jej paska, jebać te róże i tak sprzedała diabłu dusze.
Całuje ją, a potem dusze. To przez głosy, które słysze. Zdrady nie popuszcze.
Pięścią bije w jej czaszke, spocony dysze. Bije tak długo aż zaśnie.
Na zawsze! w miłości bywa różnie. DE EN DE! MATT! Od pięciu lat niczym duch przeżywasz w kółko dramat, przemyślałeś każdy ruch i
decydujesz się na zamach. To był ideał Twój, kochałeś ją na zabój. Prawą ręką trzymasz broń, lewą ładujesz nabój.
Choć cały drżyyysz to wkładasz lufę do ust. Masz już święty spokój gdy pociągasz za spust.