Valerie Tasso "Dziennik nimfomanki"
Dziś z innej, spóźnionej beczki, bowiem książkę tę przeczytałam jakiś czas temu.
Mamy tu do czynienia oczywiście z literaturą współczesną. Jest to autobiografia jednej z francuskich prostytuek, która swoje życie podporządkowała i poświęciła uciechom seksualnym, w pewnym momencie nawet się z tego utrzymując, trafiła bowiem do burdelu (z własnej woli). Warto tu nadmienić, iż owa Val, jak na nią zwykło się mówić, to ambitna dziewczyna, mająca do czasu dobrze płatną posadę. Nie pochodzi z żadnych nizin społecznych. Prostytucja to jej świadomy wybór. Mamy tu dokładnie opisaną jej drogę do prostytucji, jako środka gwarantującego dostatnie życie. Wielość przygód seksualnych i ich niecodzienność wywierają spore wrażenie na czytelniku. Całość urzeka jakąś onriczyną, nierealną otoczką, brakuje to moim zdaniem tej drugiej, ostrzejszej strony prostytucji, choć drobne wzmianki są o potencjalnych zagrożeniach. Tak więc książka utrzymana w tonie psychiki samej autorki i to bardzo kobiecej psychiki skupionej na romantycznych niemal odczuciach.
Wnioski: plus za przedstawienie środowiska prostytuek w innym, niż dotychczas świetle i "uczłowieczenie" ich. Pokazane jest tu normalnego życie tych dziewczyn, które zdecydowały się oddać tej profesji. Spotkanie wielkiej miłości w burdelu? Taka rzecz mogła zdarzyć się tylko we Francji... (notabene miłość ta nie przetrwała). Polskie i francuskie realia różnią się od siebie diametrialnie pod względem podejścia do prostutuowania się. A szkoda, bo jak się okazuje, choć jakkolwiek infantylnie to brzmi w jakiś sposób wzbogaca to duszę, aniżeli tylko ciało. Dla kogo? Dla wszystkich. Polecam, tym bardziej, że brak tu klasycznego happy endu, który zastąpiony jest budową otwartą.
Ocena: 8/10.
Inni zdjęcia: ;) damianmafiaWspominki z zimy 2021. svartig4ldur. calaja90Tosia :) photoslove25serio? pepper2... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24