Winston Groom "Forrest Gump"
"Oto książka, która przerazi wszystkich nadętych bufonów" - krzyczy do mnie napis z okładki. Forrest Gump przywędrował do mnie dnia zacnego z fylologicznego światka (merci!), z czegom rada niepomiernie.
Czy osobę o niższym ilorazie inteligencji można zaklasyfikować od razu jako idiotę? Czy personę taką należy bezwzględnie wyłączyć z kasty błyskotliwych jednostek i okrawać ją z uroków tego świata, wrzucając w swojej głowie do worka pt. "niedorozwinięty"? A może warto wzbijać się ponad wyżyny własnych uprzedzeń i schematów?
Tytułowy Forrest Gump sam przyznaje, że jest "idiotem" i wielu rzeczy nie rozumie. Jego imię wymyśliła mu matka, wzorując się na Nathanie Bedfordzie Forreście, który po wojnie założył... Ku-Klux-Klan. W dowcipny i ironiczny sposób mężczyzna opisuje losy swojego życia ze współczynnikiem IQ równym 70. Cechuje go niezwykła umiejętność znajdowania się w danym miejscu w odpowiednim czasie. I tak, zupełnie bez większego wysiłku rusza lawina przygód, która obejmuje: kolejne szkoły, uniwersytet, futbol, wojnę w Wietnamie (zostaje odznaczony Medalem za Honor), ping-ponga, biznes krewetkowy, wyprawę kosmiczną. Wachlarz jego doświadczeń jest różnobarwny: oprócz pobytu w dżungli, uratowania życia Mao Tse-Tunga, poznania przedstawicielu najwyższych władz zostaje również muzykiem, a także zaczyna palić marihuanę. To tylko niektóre z zaskakujących zwrotów akcji, których doświadcza Gump. Sam jednak nie zdaje się być zdziwiony tak szybkim obrotem spraw i przyjmuje wszystko z uśmiechem na twarzy i niepodrabialnym luzem, który cechuje chyba tylko osoby wewnętrznie ze sobą pogodzone. Jego myślenie jest proste i klarowne, nieskażone wielkomiejskim pędem, czy pociągiem do pieniędzy. Dlaczego najsłynniejszy idiota wszech czasów jest taki wyjątkowy? Może dlatego, że swoją historią udowadnia, że "wszystko jest dla ludzi", niezależnie od pozycji materialnej czy pokładów umysłowych. Brak mu jakichkolwiek wydumanych maksym życiowych czy chęci udowadniania wszystkim naokoło, że on - chłopak niepełnosprawny umysłowo - jest w stanie coś osiągnąć. On po prostu to... robi. Jednocześnie cechuje go silny kręgosłup moralny - przyjaźń, miłość (jedyna Jenny Curran), szacunek wobec innych- to wszystko nie jest mu obce.
Muszę przyznać, że film jest naprawdę dobrą ekranizacją, chociaż są pewne zasadnicze nieścisłości, brak pewnych wątków z książki, a dodanie nowych. Najbardziej jednak w oczy rzuca się zakończenie ekranizacji, które w książce brzmi zupełnie inaczej, a mianowicie:
Wnioski: "No i co? Mogę być idiotem, ale przecież przez cały czas chciałem robić dobrze, a marzenia to marzenia, nie? Co tam jeszcze będzie, to zawsze mogę popatrzeć w tył i powiedzieć, przynajmniej nie było nudno.
Czy nie mam racji?"
No właśnie, czy Forrest nie ma racji?
Ocena: 8/10.
Inni zdjęcia: 1434 akcentova4 / 4 / 25 xheroineemogirlxDzieciak suchy1906;) virgo123Pierwiosnki elmar... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24