photoblog.pl
Załóż konto
Dodano: 5 MARCA 2012

71.

 

Franz Kafka "Ameryka"

 

Przefiltrowałam się już Kafkowsko doszczętnie. Dziś kończę jego Trylogię i poznawszy lwią część jego prac, na razie stopuję. Trzeba mi odpoczynku.

 


 

Kafko, och Kafko!

Dlaczego...? Nastawiona byłam na fanfary, fajerwerki i cały objazdowy literacki cyrk, a tu... Teza o genialności "Procesu" zostaje podtrzymana i oficjalnie przeze mnie zatwierdzona.

 

Z "Ameryką" mamy tu mały myk. Jest to część kończąca tzw. Trylogię Samotności, choć paradoksalnie była to pierwsza powieść, nad którą Franz zaczął pracę. Znaleziony przez jego przyjaciela i wydawcę rękopis tytułu nie posiadał. "Palacz" (opublikowany za życia jeszcze pierwszy rozdział), czy "Zaginiony" to inne z tytułów. Ostatecznie jednak wyklarowała się owa "Ameryka".

 

Pisarz, zafascynowany historiami i artykułami prasowymi o Nowym Świecie, postanowił ulokować przygody swojego bohatera nastoletniego Karla Rossmana właśnie na tejże ziemi. Czym tchnie ten utwór? Ma on przede wszystkich charakter przygodowym. Karl, wydalony z domu przez rodziców z powodu zapłodnienia służącej oddelegowany zostaje do Ameryki. Na statku poznaje swojego wujka (cóż za zbieg okoliczności!), który bierze go pod swoje skrzydła. Jak trafnie się domyślacie na tym nie koniec atrakcji. Nastoletni chłopak trafia jeszcze w wiele innych miejsc, pełniąc funkcję czy to chłopaka od windy, czy też służącego pewnej kapryśnej damy. Atmosfera poszczególnych rozdziałów jest niepodrabialna pisarz potrafi wytworzyć ulotne wrażenie swojej obecności duchowej nad utworami, co czyni go właśnie jedynym w swoim rodzaju.

 

Nad "Procesem" i "Zamkiem" wisiało istne fatum. Niepowodzenia, przeszkody, absurdalne sytuacje. A tutaj? Również spotykamy się z tymi aspektami, aczkolwiek z tej powieści tchnie dużo więcej optymizmu i jasności, niż chociażby z "Zamku", który jest tak pesymistyczny w wymowie, że aż żal mi było K. Tutaj Karl ma pewną przewagę. Bo i "Azyl" się znajdzie, a światełko nadziei rozbłyśnie wraz z komendą: "Przyjęty!" w teatrze z Oklahomy. Wreszcie jeszcze młodzieńcza naiwność bohatera nie zostanie doszczętnie zdruzgotana. Czyżby ludzkie losy nie były aż tak beznadziejne? Samotność i udręka w wielkim mieście oto co Franz ma nam do zaoferowania.

 

Wnioski: po lekturze dwóch poprzednich Dzieł ta pozycja jest jakże wskazana. Trzymać jednak należy się kolejności, bo wybiórczo to jak psu na budę. Z sercem na dłoni: dla fanów (tudzież fanatyków), a z dłonią niezdecydowaną: dla scepytków i osób, po których "Proces" spłynął jak deszcz po kaczce.

 

Ocena: 8/10, panie Franz.

 

 

 


Komentarze

jackiesmine odnoszę wrażenie, że piszesz coraz lepiej ; )
06/03/2012 13:13:06
~psychofan Haaaaa! Bo Pani by chciała samotności, samobójstwa i niezagojonych ran umysłu? Tak świeże, tak jeszcze krwawiące, samobójstwo aaaaaaaa. To Pani książniusia-ślicznusia? Jeśli tak, to czy mogłaby mi Pani ją pożyczyć? Chciałbym jeszcze raz się w niej potaplać . A Zamek jest najlepszą jego pracą, nieosiągalnym kosmosem. Ale co zrobić kiedy szczytem jest dno? Chaos absolutem, a ciepłem zima?
05/03/2012 17:28:02

Informacje o poczytelnia


Inni zdjęcia: 1434 akcentova4 / 4 / 25 xheroineemogirlxDzieciak suchy1906;) virgo123Pierwiosnki elmar... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24