Bożenna Urbańska "Raptularz średzki"
Tak, mam miękkie serce. W moją osobistą kolejkę stosu książek do czytania zdołała się wepchnąć (żeby to pierwszy raz!) niespodziewana lektura, której oprzeć się nie mogłam.
Trafiła w moje ręce, za sprawą spotkania z pewną Panią, na której testowałam swoje dziennikarskie wakacyjne pasje ;). I muszę przyznać, że książkę tę połknęłam niemal od razu.
Raptularz średzki dotyczy historii i dziejów mojego miasta- Środy Wielkopolskiej, w której jest dane mi żyć na co dzień (niebawem znów zacznie się bowiem kursowanie między Środą, a Poznaniem...). Za sprawą Średzkiego Towarzystwa Kulturalnego i z inicjatywy pani Bożenny Urbańskiej możemy zapoznać się ze Środą od strony historyczno-literackiej, z domieszką garści anegdot.
Zacznę może od strony merytoryczno-technicznej. Publikacja wydana została w 2010r. Jest utrzymana w kolorze sepii (zdjęcia wewnątrz również), a papier sprawia, że chce przewracać się karty dalej i dalej. Wielki zatem plus za oprawę, bo wygląda doprawdy reprezentacyjnie!
Ta ponad 300-stronicowa opowieść dzieli się na dwa główne bloki tematyczne, pt.: Trochę tajemnic, codzienności i świętowania oraz Ludzie ważni, ciekawi, zwyczajni.
Z początku więc śledzimy topografię miasta, miejsca zapomniane, bądź noszące wyjątkowe nazwy (Kipa, Abisynia, Korczejewo etc.), dalej przyglądamy się budowie najważniejszych punktów, typu: wąskotorówka, cukrownia, dzisiejsze Liceum Ogólnokształcące. Różnorodność tematyki w pierwszym bloku nie pozwala się nudzić: wstawki o prasie średzkiej, odwiedzinach prymasa i nierozwiązanych zagadkach sprawiają, że chce się dalej zgłębiać pokryte kurzem lat wydarzenia.
Ludzie ważni, ciekawi, zwyczajni to szereg portretów osób, które nie zawsze będąc rodowitymi Średzianami potrafiły przebić się i zaistnieć. Nie brak tu kupców, profesorów, lecz także charakterów rozedrganych wewnętrznie, które są znane na bardziej szeroką skalę. O kim mowa? A chociażby o śp. Marii Radziejewskiej, która w literaturze znana jest jako czwarta Maria w życiu Henryka Sienkiewicza, a spoczywa dziś na średzkim cmentarzu!
Książkę czyta się szybko i z wielkim zaciekawieniem, a nawet dreszczem emocji! Moje ulubione historie to Cud (?) w Słupii Wielkiej, czy też zabójstwo na cmentarzu żydowskim. Z kolejnymi stronicami śledzimy nieustanny rozwój Środy, która z małej osady zaczyna przeobrażać się w miejsce do życia tysięcy mieszczan. Wielki plus za dotarcie przez autorkę do wielu źródeł- a przede wszystkim- za fotografie!
Wnioski: obowiązkowo dla Średzian z krwii i kości. Książka nie jest utrzymana w tonie sztampowym, jak pewnie większość mniema, bo powiedzmy sobie szczerze, czy streszczanie dziejów miasta może być ciekawe...? Raptularz średzki udowadnia, że może! Zwięźle, na temat i zgrabnie autorka łączy prawdę historyczną z anegdotami i opowieściami przekazywanymi z ust do ust. Ten, kto nadal sądzi, iż Środa Wlkp. jest zapyziałym miasteczkiem bez ambicji i bez historii diametralnie zmieni zdanie i podąży wraz z autorką po średzkich i okolicznych rejonach, by zgłębiać to, co najważniejsze- dawne, zapomniane już czasy...
Ocena: 8/10.
PS. Książka dostępna jest w Bibliotece Miejskiej :).