świąt nie będzie.
postanowione i tyle.
i nie interesuje mnie co powiedzą rodzice, że nie przyjeżdzam do nich na wigilię.
nie zamierzam siedziec tak jak teraz, i udawać, że jesteśmy jedną wielką szczęśliwą rodziną bo nią nie jesteśmy.
i nie ważne jak jest. nie ważne co będzie. będzie dobrze.
bo odcinając się od tych beznadziejnych, pesymistycznych, nielubianych przezemnie ludzi musi być dobrze.
i nawet jeżeli zostanę sama, to będzie lepiej niż z nimi.
i to wcale nie jest depresja czy coś.
to jest wynik dwóch dni poważnych rozmyśleń i przemyśleń.
takie postanowienie świąteczne. ;))
i w takim wypadku, nie spodziewajcie się, że będę komukolwik życzyła czegokolwiek.