Czasem tak myślę, że chciałabym mieć kogoś w kogo mogę się wtulić, powiedzieć mu wszystko i po prostu mu zaufać... Czemu on mnie nie rozumie? Nie potrafi zrozumieć, że go kocham. A co ja mam sobie myśleć? A może to ja źle go rozumiem... może on nic do mnie nie czuje? Och te problemy... Ciągle siedzą w mojej głowie i mnie męczą :( Mam już tego dosyć! Muszę coś zrobić... może z nim porozmawiam i się wszystko jakoś ułoży? Już sama nie wiem...