Przychodzi moment podczas ktorego każdy człowiek zostaje sam. Bez grupy ludzi która go zwykle otacza, bez zbędnych słów. Jest tylko cisza i on. Nie chcę znów pisac o tym, że każdy kiedyś umrze dlatego powinniśmy korzystać z życia, bo przecież to jest jasne i chyba nikogo tym nie oświecę. Przynajmniej już nikogo... Ale co jeśli będziemy już starcami siedzącymi w bujanych fotelach i w pewnym momencie uświadomimy sobie, że będąc młodym nigdy nie byliśmy sobą? Co jeśli zrobi nam się żal, tak po prostu dotknie nas najzwyklejsze uczucie żalu, że czasu nie da się cofnąć, że do niektórych rzeczy i ludzi nie da się już wrócić? Każdy powinien być indywidualistą, ludzie nie powinni na siebie wpływać, bo na końcu drogi może okazać się, że nie przekazaliśmy światu soba tego co chcieliśmy, że szliśmy na łatwiznę i dopasowywaliśmy się do innych. " Wolę być znienawidzony za to kim jestem, niż podziwiany za to kogo udaję". - Kurt Cobain, uwielbiam go za te słowa. Lepiej być sobą, teraz możesz myśleć, że jesteś sobą, że nie nosisz tak zwanej maski jak tysiące ludzi, że to ciebie nie dotyczy, ludzie zawsze myślą czytając coś, że problem dotyczy wszystkich wokoło prócz nich. Każdy w gruncie rzeczy ma swoje życie, swoją drogę w której spotyka różnych ludzi i wtedy idzie z nimi, ale idzie tylko obok, nie ta samą dogą bo powtórzę się : każdy ma swoją. Lepiej nie żałować, czuć się bezpiecznie.