nie jest fajnie stracić całe archiwum, zwłaszcza z okresu który był w moim życiu najpiękniejszy.
straciłam nie tylko archiwum. Ciebie też...
mogłam to przewidzieć, cholera! mogłam wiedzieć że nie mówisz mi prawdy. mogłam się nie łudzić że się uda, ale nie.. ja do ostatniej chwili miałam nadzieję że naprawdę coś dla ciebie znacze. że mnie kochasz. ze jestem dla ciebie ważna. i co? wszystko pękło jak bańka mydlana w pierdolonej minucie. nagle powiedziałeś że mnie nie kochasz, ale jestem dla ciebie ważna sratatat.. nigdy nie byłam ważna, nigdy mnie nie kochałeś czuję to.. wiec po co były te spotkania? te słodkie słówka? to wszystko ...?
od wczoraj chodze i rycze, wiem jakie to żałosne.. miałam jakieś pieprzone myśli samobójcze, nawet przyniosłam sobie żyletkę do pokoju.. nigdy czegoś takiego nie czułam. z dnia na dzien dowiedziałam sie ze nic nie znacze dla osoby która jest dla mnie całym światem. nawet po rozstaniu z Michałem nie czułam sie tak tragicznie.. żeby budzić sie w środku nocy zalana łzami, żeby w szkole w najmniej oczekiwanym momencie wybuchać płaczem, żeby z tego wszystkiego nie móc jeść, spać, tylko ryczeć.. myslałam że to możliwe tylko w filmach i ksiązkach a tu masz... po prostu nie chce mi sie żyć.. czuje że nie jestem nikomu potrzebna, dla nikogo nie jestem ważna, że nikomu na mnie nie zalezy.. teraz też siedze i rycze,wszystko mi sie rozmazuje.. boże.. dlaczego? tak go kocham.. po raz pierwszy naprawde sie zakochałam.. on był idealny i mnie rozumiał.. tak mi sie wydawało.. a jak kiedyś gadaliśmy pytał mnie o byłe związki, powiedziałam że nie toleruje tylko kłamstwa, że kłamstwo to dla mnie koniec.. wiedział o Michale, o tym jak mnie okłamywał cały rok będąc w związku ze mną i Nią jednocześnie.. wiedział jak długo sie ogarniałam, jak byłam załamana.. że strasznie wszystko zawsze przeżywam.. sam mówił że na to nie zasługuję, ze jestem zbyt dobra na takie traktowanie.. a sam zrobił mi dokładnie to samo.. widzieliśmy sie w pon, potem w niedziele, a we wtorek nagle już nic do mnie nie czuje? dlaczego? nie chcę żyć bez niego..
od 11 lipca sie znamy. z tego gadaliśmy codziennie- nie było doby bez rozmowy na gg, na żywo, czy bez smsów.. głupota, wszystkie smsy mam na telefonie.. żadnego nie usunęłam.. i co, mamy połowe listopada,jak mam nagle po prostu żyć bez niego? nie umiem tak. byl dla mnie zbyt ważny. zbyt wiele nas łączyło. za mocno sie przywiazałam ae naprawde pasowalismy do siebie... nie wyobrażam sobie życia bez rozmów z nim, tylko on sprawiał ze chciało mi sie zyc bo czułam sie dla kogos wazna.. i co? po cholere mam sie tu męczyć skoro nikomu by mnie nie brakowało? nienawidzę siebie.. nienawidzę życia..
i nie mam z kim o tym pogadać.. jagoda go nie toleruje i nie będę jej o nim nawijać, a ewa powie"będzie dobrze" i koniec tematu.. nie.. nie będzie dobrze.. już nic nie będzie dobrze...
;((
Inni zdjęcia: 4 / 4 / 25 xheroineemogirlxDzieciak suchy1906;) virgo123Pierwiosnki elmar... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24