Poszli do 'belga' i od razu:) Niczym z króla lwa.
ambitne rozmowy z Marcelem podczas przygotowania do egzaminu:
-..i wtedy upadłem na kolana..
-A co się stało z siusiakiem?!
Historia Sary M.
Od chwili narodzin Sara pragnęła dostać grę telewizyjną. Jej chore marzenie stało się przyczną choroby psychicznej, a w końcu przeistoczenia się w mrocznego rycerza Dżedaja. Zaczęła kombinować, jak wymusić na rodzicach kupno owego cudeńka. I zaczęły się ataki klonów na napompowanych materacach, plastikowych samochodzikach oraz rowerku.Spanie z otwartą buzią zostało uwiecznione na wielu zdjęciach.Nie wspomiając już o planowanym zamachu na życie własnego ojca,w celu zastraszenia mamy,a co za tym idzie, zmotywowania rodzicielki do odwiedzenia sklepu z grami. Wreszcie się udało. Podczas Mikołajków, na Sarowej twarzy zagościł uśmiech, mieszający się z miminką człowieka, poddanego lobotomii.Codziennie rano Sara i tata ścigali się do dużego pokoju, aby oddać się obłędnej grze barwnej mozaiki ekranowej.Dlatego też, nasza bohaterka szybko opanowała sztukę chodzenia.Z początku chodzik, te sprawy. Niestety wystąpiły skutki uboczne, w postaci uzależnienia, sesji terapeutycznych, knucia spisków przeciwko rodzicom, aby odebrać dobrze ukrytą grę.No i psychotropy. Ale laska dała radę, dzisiaj tylko molestuje ludzi sesjami zdjęciowymi i świeceniem lampą po oczach;*.
Nekrofilia to obce mi zjawisko.