A więc Siwusek dzisiaj pierwszy dzień w nowej stajni.
O 9:00 wyjechaliśmy z patitaja i dotarliśmy do baskila.
Siwy trochę zagubiony, ale bardzo spokojnie wszedł do boksu, przywitał się z Kają, były kwiki, ale chyba się koniska poznały :)
Później wyszliśmy na halę. O ile w obecności Kaji było normalnie, to samotny Siwy na wielkiej hali wykonywał już troszku nerwowe ruchy :D Jednak i tak zachowywał się bardzo spokojnie i byłam pozytywnie zaskoczona, bo myślałam, że będzie gorzej :)
Później mały masażyk, jakieś tam pieszczoty, aż wkońcu dołączenie do stada :D
Pierwotnie Siwy stał na łące obok przyszłych towarzyszy, ale po chwili belka została złamana i połączenie stada dokonało się wcześniej niż było planowane :D Wśród koni panował jednak spokój i raczej nie było wielkich kopanin :P
Później opuściłam Posadora i pojechałam na angielski. Jak wróciłam konio miał już 3 rany :P
Chyba czekał aż sobie pójdę i zaczął działać :D Cóż, chrzest się dokonał :D
Myślę, że nie minie dużo czasu, zanim Siwus zaaklimatyzuje się w nowym śodowisku, ponieważ narazie zachowuje się bardzo spokojnie :) Jestem z niego zadowolona :)
Bardzo dziękuję za pomoc wszytskim, którzy dzisiaj w jakikolwiek sposób zajmowali się Siwkiem, a w szczególności Nicoli, która była tam ze mną praktycznie cały dzień :*
Dzisiaj notka trochę w innym stylu, taka "reportażowa", żebyście mniej więcej mieli wgląd na to jak ta zmiana domku u nas wygląda :)
Jutro sprawozdanie z dnia kolejnego :P
Baj <3