rzuciłem wszystko na stół, w grze o marzenia. jestem szaleńcem w którym jeszcze tli się nadzieja.
wczorajszy dzień smutny, ponury. na cmentarzu nie dosyć, że zmarzłam, to do tego jeszcze zmokłam.
będę chora, nie ma bata. niedługo do kościoła na spowiedź z dziewczynkami <3, wrócę i przymulania ciąg dalszy.
mam cholernego lenia, nogi mnie bolą, zimno wrrrrrrrrrrrrr.
wczorajsze zachowania ludzi na cmentarzu mnie przeraziło - CO MASZ DZISIAJ NA OBIAD?! wtf????!!! IDIOCI, IDIOCI WSZĘDZIE.
siedzę w mokrych włosach, grzecznie oczekuję obiadu bo umieram z głodu, w głośnikach ZEUS, ooooooo takkkkkkk.
prawdodobnie jestem silna, ale.. powoli w to zaczynam wątpić. nie siedzę już po nocach i nie myślę, bo tylko komplikuję sobie życie.
co będzie to będzie, z losem nie wygramy. oo, taka tam sentencja na dzisiejszy dzień:D
miłego dnia, eloszka! ;)