Znowu siedziała przy kominku, łzy spływały jej po policzkach jedna za drugą. On znów ją zawiódł, po raz kolejny przez niego płakała. Tysiące myśli plątało się w jej głowie, ale w każdej z nich ostatnie słowo brzmiało 'dlaczego?'. Ogień dogasał, zrobiło jej się zimno, ale ciało ani nie drgnęło. Wpatrywała się chwilę w palenisko, oczy znów zaszkliły się łzami. Nikogo nie było w domu, siedziała sama z kubkiem zimnego już kakao w dloni, z mokrą od łez twarzą wpatrując się w wygasły już kominek. Wstała, ciało mimo oporów powlekła się do pokoju. Włączyła kompter. Zalogowała się na Facebook'u. Kliknęła by dodać post. Po kolei wpisywała litery na klawiaturze, z których powstawały słowa. Opublikowała go i wyłączyła urządzenie. Chwilę siedziała na krześle, lecz po chwili wstała, i wolnym krokiem zbliżyła się do łazienki. Otwarła drzwi po raz ostatni spojrzała w lustro. Słysząc słowa pogardy wypływające z własnych ust podeszła do wiszącej na ścianie apteczki. Powiedziała tylko ' Może zatęsknisz ... ' i połknęła garść zielonych pastylek. Jeszcze chwilę stała na nogach przypominając sobie ich pierwsze spotkanie. Upadła. Jego twarz przysłoniła jej czarna plama. Ostatna łza popłyneła po policzku w tym samym czasie gdy złapała ostatni oddech i po raz ostatni w myślach wymówiła jego imię. Serce przestało bić, oddech ustał, usta posiniały, dłonie stały się zimne. Odeszła, nie chciała tego ale cóż... Gdy ona płakała on się śmiał. W tym samym czasie on odpalił Facebook'a i przeczytał dodany przez nią post. Przeczytał i zbladł : '-Kiedyś się spotkamy, ale wtedy ja będę śmiała się z Ciebie, żegnaj na zawsze. '. Pojechał pod jej dom, nikt mu jednak nie otworzył. Pukał, dzwonił, nic. W końcu wszedł tyłem, przez balkon. Nie wiedział co to znaczy : '- Czy to tylko żart ??? '. Zastanawiał się, lecz gdy tylko otworzył drzwi łazienki, łzy same napłyneły mu do oczu. Upadł na kolana, zaczął płakać, przepraszał, prosił by go nie opuszczała, lecz na to było już za późno. Całował jej zimne dłonie, blade usta i nieugiente powieki, mówił jak bardzo ją kocha. Lecz na próżno, nic nie dało się już zrobić. Odeszła, zostawiła go samego. Jej już nie było, zostało tylko jej martwe ciało, ciało które tak kochał... Cóż miał zrobić ? Wziął jedną tabletkę, następnie drugą, a potem trzecią i czwartą. Zakręciło mu się w głowie. Upadł lecz po chwili ostatkiem sił podniósł się i pocałował ją w usta, powiedział jak bardzo ją kocha, i że zawszę będzie kochał. Zasnął tuż obok niej. Trzymając ją za rękę, odszedł...