Stałem w kuchni robiąc kolację i patrząc ukradkiem na moją miłość i wiedziałem, że mam już wszystko. To było już 649 spotkanie, może to trochę głupie ale każde spotkanie odliczałem, bo każda chwila z nią jest czymś wyjątkowym, moim sensem życia. A teraz.. Teraz stałem tam w kuchni, a w tle leciała muzyka. Nie byle jaka, ale z jej ulubionej płyty. Jej piękne ciało okrywał ciepły koc a w ręku trzymała gorącą czekoladę podśpiewując cicho "Zawsze będę tu dla Ciebie". I przypomniałem sobie ile musieliśmy przejść razem, żebym teraz był tu przy niej i był najszczęśliwszym facetem na świecie. Tyle ludzi próbowało nas rozdzielić, to co nas łączyło, niektórym nawet się udało, ale miłość okazała się najsilniejszą bronią. Poznaliśmy się w internecie, może to były tylko głupie wiadomości na mailu, ale dzięki temu poznałem ją, mimo że dzielił nas cały kraj. Zrozumiałem, że odległości serc nie wyznaczają kilometry a nasza miłość, która zrodziła się przez nienawiść do siebie jest nam przeznaczona. Byłem pewny, że bedziemy już zawsze żyć obok siebie, że każdego ranka będę się w niej zakochiwał na nowo, że poznam ją do granic możliwości, że będziemy się kłócić i godzić i każdego dnia będę budził się mając ją w swoich ramionach ciesząc się swoją obecnością i będziemy ze sobą w najtrudniejszych chwilach, wspierając się nawzajem. Byłem pewnym, że czasami będziemy płakać a czasami śmiać się kiedy będzie trzeba i nieważne co jeszcze, dla mnie było ważne że razem. Pamiętam nasze pierwsze spotkanie, był to listopad. Stała trzesąc się z zimna patrząc się na mnie, a gdy się do niej zbliżyłem i zobaczyłem ten błysk w jej oczach, byłem pewny że oddam za niego życia. W końcu się zapytała "Mogę się do Ciebie w końcu przytulić?" ze łzami w oczach. Nie odpowiedziałem nic tylko po prostu wziąłem ją w swoje ramiona i zrozumiałem, że to ona idealnie pasowała do nich. Spytałem się dlaczego płacze, odpowiedziała że jeszcze nigdy w życiu nie była tak szczęśliwa i bezpieczna jak teraz, potem się odsunęła i powiedziała "Wszystkiego Najlepszego w Dniu Urodzin Kochanie i z tej okazji chciałabym Ci coś.." i w tym momencie jej przerwałem. "Nie musisz mi nic obiecywać.. Po prostu bądź", wtedy przeplotła moje dłonie ze swoimi, spojrzała mi w oczy i zaczęła "Obiecuję kochać Cię namiętnie pod każdą postacią, teraz i na zawsze. Obiecuję nigdy nie zapomnieć, że jesteś miłością mojego życia i zawsze czuć w najgłębszych zakamarkach duszy, że niezależnie od wyzwań losu, które mogą nas rozdzielić, będziemy potrafili zawsze do siebie wrócić. Obiecuję Ci pomagać kochać życie, tulić Cię z czułością i mieć cierpliwość, której potrzeba w miłości. Mówić gdy słowa są potrzebne i milczeć wspólnie gdy nie są. Zgadzać się na niezgodę i grzać się ciepłem twojego serca, które zawsze będzie mi domem." Wtedy już nie chciałem nic oprócz, żeby być przy niej już na zawsze i te nasze chwile popijać winem. Wtedy się zapytałem "Gdzie byłaś przez całe moje życie" a ona po cichu odpowiedziała "Czekałam aż mnie pokochasz tak jak ja Ciebie pokochałam.. " Po tych słowach mocno ją obiąłem i nie chciałem nigdzie iść, chciałem być przy niej jak najbliżej. To było nasze pierwsze spotkanie, jedno z najpiękniejszych i najwspanialszych, którego nie zapomnę do końca życia a nawet i dłużej. Podszedłem i siadłem blisko niej, przytulając się i całując ją w szyję szepcząc "Wiesz, że Cię kocham najbardziej na świecie?". Ona na odpowiedź tego, położyła moją rękę na swoim brzuchu mówiąc "My Ciebie też bardzo kochamy, a nawet bardziej kochanie". Wtedy odebrało mi mowę. Po tylu próbach, ona w końcu zaszła w ciążę, i nosiła pod sercem owoc naszej miłości. Teraz oczekuje drugiej najważniejszej kobiety w moim życiu, którym oddałem serce.
KAMIL