Brakuje mi Ciebie jak cholera. Chociaż w pewnym sensie przywykłam już do Twojej nieobecności w moim marnym życiu. Ale jeszcze jest cząstka Ciebie. Unikam Cię, Ty mnie chyba też. Nawet nie sprawdzasz czy jestem. Może i lepiej, oboje szybciej zapomnimy o tym co było i nie wróci. Brakuje mi jak cholera Twojego głosu, kiedy opowiadałeś o życiu. Nasze rozmowy, pamiętam je bardzo dobrze, wszystkie. Jesteś tak dojrzały emocjonalnie, nie to co ja. Brakuje mi naszych przejażdżek na bmx'ie tak samo jak naszych wywrotek, kiedy leżeliśmy i przez 15minut nie mogliśmy się zebrać, dobrze nam wtedy było. Brakuje mi naszego leżenia na środku pola w wysokiej trawie i gonitwach po lesie. Brakuje mi nagrywania Ciebie i odtwarzania po 10razy. Brakuje mi Twojej nieśmiałości w mojej obecności. Brakuj mi Twoich niebieskich oczu. Brakuje mi Twoich loczków, które tak fajnie zaczesywałeś, gdy leciały Ci do oczu. Brakuje mi Twojego jeżdżenia środkiem drogi. Brakuje mi naszych wygłupów i wspólnie spędzonych godzin. A mogło być tak pięknie gdybyśmy panowali nad naszymi uczuciami i wszystko nie zaszło za daleko.
Piszę to chociaż jestem pewna, że tego nie przeczytasz. Po co to robię więc? Piszę to dla siebie. Może po to by uświadomić sobie jak wiele straciliśmy.
Trzeba żyć dalej i nie przejmować się tym co było. Zapomnijmy.