Wyjazd był udany,lecz..... niestety za krótki
Noce były generalnie zimne, no ale to już przecież koniec lata. Wysiedziec się dało trzeba było jedynie sie cieplej ubrac, toteż do 3:00 w nocy podziwialiśmy gwiazdy W namiocie było ciepło, śpiwór ciepły, więc spaliśmy w bieliźnie mimo, że nad ranem temperatura była ledwo ponad zero stopni.
Na polu namiotowym oprócz nas było jeszcze jedno małżeństwo mieszkające w Konstantynowie Łódzkim zaraz przy Łodzi. Ludzie rewelacja Piotr lat 60, Grażyna 52, ale duchem, osobowością i podejściem do życia--czułam się jak z rówieśnikami. Razem z nimi balowaliśmy (bo inaczej tego nazwac nie można) przez 2 dni. Uśmialiśmy się niesamowicie, faceci jak wpadli w opowieści i dowcipy to boki można było zrywac. Były śpiewy, tańce, hulanki, swawole
Takich ludzi, przyjaciół, znajomych ze świecą szukac. Jak odjeżdżali w piątek aż się poryczałam, smutno mi było, że muszą już odjeżdżac.
Pogodę mieliśmy dobrą, jak na wędkowanie, posiedzenie przy grillu itd. Tylko sobotę mieliśmy nie bardzo - dopiero gdzieś po 18:00 zrobiło się ładnie--wtedy posiedzieliśmy przy wędkach do prawie 3:00.
Podsumowując, wyjazd udany, żal było odjeżdżac. Odetchnęłam, w jakiś sposób uciekłam od szarej codzienności i co dziwne ani razu nie pokłóciłam sie z moim kochaniem a to bardzo dziwne bo my lubimy sie sprzeczac minimum jeden raz dziennie o pierdoły
Jedyny minus taki, że o tej porze, mało tam kwitnących roślin i mało już latających owadów, którym mogłabym cykac foty toteż pod tym wzgledem u mnie ubogo. Za to zaprzyjaźniłam sie z dwoma łabądkami-- codziennie 3 razy przypływały na karmienie chlebem, ale tylko wtedy kiedy mnie widziały, że się gdzieś krecę nad wodą
Kocham łabędzie, ich fotek mam sporo, ale marzyłoby mi się je kiedyś pogłaskac, raczej mało możliwe, bo łabędzie z regóły są bardzo płochliwe i aż tak udomowione raczej nie są.
Inni zdjęcia: 4 / 4 / 25 xheroineemogirlxDzieciak suchy1906;) virgo123Pierwiosnki elmar... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24