na weekend wybyłam nad zbirnik wodny za Belchatowem. Pierwszy raz tam byłam ale podoba mi sie bardzo. Fotek dużo ne zrobiłam, bo pierwszego dnia poszłam do lasu gdzies o 18:00 i się zgubiłam. Błądziłam jakies 2 godziny, dopiero jak zadzwoniłam do mojego kochania to odnalazłam się z wielkim płaczem i przerażeniem. Nigdy w życiu nie zgubiłam się w lesie, zawsze wiedziałam w którą strone wracac , ale ten las był jak zaczarowany , wracając jakbym zupełnie przez inny las szła, zmieniał się niesamowicie i to mnie zmyliło. Teraz mam ogromny respekt pod wzgledem samotnych spacerów po lesie, nigdy nie powinno sie iśc samemu, przynajmniej w lasach Bełchatowskich, o których juz słyszałam od mojej rodzinki, że zgubic się tam bardzo łatwo. Teraz to wiem i więcej tak nie zrobie. Po mojej zgubie w lesie nastepnego dnia trzymałam się jedynie brzegu wody a do lasu już nie wchodziłam, chyba poprostu mam lęk po emocjach z dnia poprzedniego.
a to fotka zaraz po przyjeździe. Mam sentyment romantyczki do takich drzew gdzie można sobie usiąśc i popatrzec na przyrodę :))