A zaszaleje i dodam zdjęcie! :D
Dwutygodniowy wypad do domu
powoli dobiega końca.
Pomimo męki jakiej doświadczyłam
w pierwszym tygodniu jest dobrze.
Byłam na dniach WG wybawiłam się,
moje fundusze zmalały (przeklęte karuzele!),
wyskakałam się na koncercie,
spotkałam wielu znajomych.
Imprezowałam ze Szwagrem, (mężem?)
gratulacje, gratulacje, gratulacje jeszcze raz!
Znajomy lekarz zawsze się przyda :3
Razem z Koprem i D. skakaliśmy pod sceną jak wariaci.
Było idealnie.
Jak jest ciemno to nie rozpoznaje ludzi...
Sorry Madź musisz wybaczyć 8D
Nawet Bliźniaczką mnie kulturalnie
okrzyczała, że tak to ujme.
Wczoraj wypad do Żywca i pieseł
jak nowy :D
Uwielbiam ją jak jest kudłaczem,
ale wersja sportowa jest jeszcze lepsza.
Chciałabym zaliczyć spotkania z pewnymi osobami
w tym tygodniu jak jeszcze jestem...
A teraz uciekam :3