Tydzień zaczęłam z kopa xD
Najpierw wielkie porządki i powrót do domu- zapisałam się do biblioteki, zrobiłam zakupy podstawowe bo przecież dawno mnie nie było, wyprałam kurtkę moją i Letini (uwielbiam to, że są prawie identyczne ^^ szkoda, że nie mamy więcej takich kompletów :p), a już dziś o 6:40 byłam na nogach by zjeść ryż z bananem i polecieć na drugi koniec miasta na pierwsze wyjście #jestmoc# Zaczęłam czytać książkę, przerobiłam duolingo, a będąc z Maya zorientowałam się, że standardowo o tej porze właśnie wstaje i tylko wtedy kiedy na prawdę zależy mi na wczesnym wstaniu xd dla jasności była 10 ^^
Na szczęście jest słonecznie, a to nastraja pozytywnie do życia :)