Jest chujowo. Nienawidzę udawać wielkiego szczęścia.
Jutro mam badanie USG. I co, chuje, i tak nic mi nie wykryjecie. Niepotrzebnie robicie takie rzeczy. Niepotrzebnie..
Zastanawiam się nad głodówką. Głupio trochę, bo dzisiaj do 14 NIC nie jadłam. Okropnie się czułam. Brzuch mnie bolał, kręciło mi się w głowie. Zjadłam zupkę z paczki. 70 kalori dziś plus dwie szklanki coli (o zgrozo! miałam pić tylko wodę, w dodatku przegotowaną). Zjadłam też kilka ziarenek kolorowego, prażonego ryżu. W sumie nie wiem ile to kalorii. Nie powinnam już dziś nic jeść, ale mnie ściska w żołądku. Co mam robić?