Wszyscy marzymy tak samo - w stanie pełnej świadomości.
Różnią nas natomiast powody skłaniające do fantazjowania.
Dla jednych jest to sama wiara i szczera chęć osiągnięcia wyznaczonego celu.
Uzasadnienie to wydaje się być najbardziej racjonalnym,a zarazem mieści się w nim istota procesu realizacji marzeń.
Zachodzi tu zależność pomiędzy marzeniam, a mozolną pracą, które dopiero połączone dają gwarancję osiągnięcia sukcesu.
Drudzy snują marzenia z nudów, nie wyrażając przy tym szczególnego zaangażowania.
Traktują je najczęściej jako temat awaryjny w przypadku nieklejącej się rozmowy.
Odziwo, spełniają się w tej roli fenomenalnie, gdyż same w sobie nie wymagają od nas wiele
- odrobina fantazji może spowodować, że jałowy dialog o uprawie rzepaku w oka mgnieniu
ewoluuje do rangi żywej wymiany zdać potentatów ekopaliwa.
Przedstawiciele tej grupy zatrzymują rozwój swoich marzeń na etapie "co by było, gdyby...",
czy to przez brak wiary w możliwość ich realizacji, czy też przez wystarczający poziom zadowolenia z życia.
Wydaje się to jednak niedorzeczne, bo któż trwa bazczynnie, majać świadomość, że można wycisnąć z życia jeszcze więcej?
Trzecia -a jednocześnie ostatnia- grupa niewątpliwie intryguje swoją postawą.
Jej przedstawiciele snują wielkie plany, mienią się wizjonerami epoki,
jednak nie podejmują żadnych działań, licząc na łut szczęścia.
Cholerni optymiści. Fakt faktem, zostawiają sobie asekuracyjny margines ewentualnego niepowodzenia.
W rzeczywistości jednak pełni on tylko i wyłącznie rolę furtki do krainy Absolutu,
a raczej jego księgi skarg i zażaleń, wypełnionej bo brzegi podobnymi wnioskami
z prośbami o ponowne rozpatrzenia marzenia.
Ludzie ci są gromadą niebieskich ptaków -zbyt leniwych,
by wzbić się na wyżyny swoich intelektów czy możliwości
i poprzez własną pracę osiągnąć zamierzony cel.
Można też odnieść wrażenie, że oczekują od świata gromkich braw za każdy, nawet najmniejszy postęp.
Nie powinno dziwić, że tak zaawansowany słomiany zapał, doprawiony szczyptą megalomanii,
ciągnie za sobą pewne konsekwencje. A im większy zapał, tym i konsekwencje większe.
Dlatego człowiek przesycony ambicjami i potrzebą samorealizacji,
którego -paradoksalnie- życiowe credo brzmi "zarobić i się nie narobić" powinien mieć się na baczności.
Jeśli Twoje zainteresowania oscylują wokół dziedziny wymagającej zaangażowania i wiedzy, takiej jak na przykład chemia - nie proś losu o dożywotnią posadę z nią związaną. Nie popierając marzeń sumienną pracą, wzrasta ryzyko rozczarowania i zawodu.
Na dłuższą metę wykładanie chemii w Tesco nie daje takiej satysfakcji, jak wykładanie na Harvardzie.
_____________________________________________________
Mądrość na dziś:
Ludzie w latach 70 nie mogli uprawiać seksu bez dzikiego solo na gitarze
Inni zdjęcia: 15 / 03 / 25 xheroineemogirlxKot quen... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24Właśnie wyszedł z pościeli... halinamObsesja. tophotKiedyś tophotProgress pamietnikpotwora