Oczami Neya
Puściłem uwagę Antonell mimo uszu. Najbardziej bolesny i przerażający był dla mnie wzrok siostry, który teraz mnie świdrował na wylot. W jej oczach nie widziałem tej siostrzanej miłości jaką mnie darzyła. Zastępywała ją w tym momencie nienawiść, wściekłość i Bóg wie jeszcze co. jednak nic nie mówiła przez cały czas. Nie miałem zamiaru nawet wtrącać żeby się nie denerwowała ze względu na dziecko, ale nie chciałem dolewać oliwy do ognia.. Zresztą serdecznych komentarzy spodziewać się raczej nie mogłem. Teraz jednak najważniejsze było to, co zrobią. Bo wszystko zależało od tych trzech dziewczyn no i chłopaków z drużyny, ale oni to raczej by nic nie powiedzieli.. Chociaż teraz nie byłem już niczego pewny
- To powiecie im czy nie?- spytałem ponownie i z bijącym sercem czekałem na odpowiedź.
- Mam inny pomysł. odezwała się w końcu Shakira.- Jaki?- spytała Antonell. Ku memu zdziwieniu Shakira gwałtonie wstała z kanapy, chwyciła za moją koszulkę i pociągnęła w stronę wyjścia. Nawet Ger był zaskoczony. Gdy już myślałem że tylko wywali mnie za drzwi i na tym sie skończy to się myliłem. Shakira minęła próg domu i pociągnęła mnie dokładnie w stronę mojego domu. Gdy zdałem sobie sprawę z tego, że Anna jest w środku dotarło do mnie, że tym razem mi się nie upiecze. Całe wspólne życie znów mi przeleciało przed oczami tak jak zawsze gdy ją zdradziłem a ona się dowiadywała. W końcu stanęliśmy pod drzwiami i Antonell zadzwoniła dzwonkiem
- Jeszcze nie jest za późno dziewczyny. Ona nie musi wiedzieć. To jej złamie serce- próbował je jeszcze przekonać do zmiany zdania, ale na próżno
- Owszem, być może złamie jej to serce ale skoro miałeś odwagę ją zdradzić to teraz miej odwagę się jej przyznać. Na jej miejscu już dawno dałabym ci kopa w dupę wiesz? A Anna sobie bez ciebie da radę. Jest silna i wie czego chce. A poza tym to te kwiatki możesz sobie wsadzić tam, gdzie światło nie dochodzi. Ale to jej decyzja i nie mam zamiaru jej przekonywać do własnego zdania
Oczami Anny
Wstałam ok 9. Neya już dawno nie było. Poszłam po moje trio i wspólnie zeszliśmy do salonu, gdzie siedział już Santiago. Z dużym skupieniem oglądał jakąś książkę co bardzo mnie zdzwiło bo dzieci w jego wolą za zwyczaj telewizję. Gdy nasza królewna się odezwała, Santi od razu się "obudził"
- Dzień dobry mamusiu- przywitał się, mocno do mnie przytulając.- Dzień dobry kochanie. A ty już nie śpisz?- spytałam- Już dawno nie śpię. Nawet słyszałem jak tata wychodzi z domu... A co zrobimy sobie mamusiu na śniadanie?- spytał mój synek
- A na co masz ochotę?- odparłam pytająco.- Hmmm... może zrobimy sobie naleśniki?- zapytał Santi i poruszył śmiesznie brwiami. Podobnie robił Davi...- Zgoda, zrobię naleśniki ale ty zajmiesz się rodzeństwem
- No pewnie, że tak. Kocham cię mamusiu.- Ja ciebie też synku- odparłam i ruszyłam do kuchni a Santi do salonu.
Zjedliśmy wspólnie śniadanie, później musiałam przebrać maluchy bo wiadomo jak końzy się jedzenie naleśników z dźemem jesli chodzi o 2-latki. Po porannych czynnościach zajęłam się domem.. jak zwykle. Odkurzyłam, pozmywałam podłogi, zmyłam nacznia, zrobiłam obiad.. Ostatnio zauważyłam że w zasadzie nie wychodzę z domu. Ciągle tylko porządki albo dzieci i tak w kółko. Tęsniłam za dawnymi czasami gdy nawet sprzątanie było przyjemnością bo sprzątałam z Neyem. robiliśmy to wspólnie a to zupełnie zmienia stosunek do takich czynności. Około 13 usłyszałam dzwonek do drzwi. Serce podeszło mi do gardła gdy ujrzałam za nimi neya i dziewczyny. Miałam kiepskie przeczucia.
Oczami Neya
Anna w końcu otworzyła drzwi. W tej chwili chciałem zrobić tylko 2 rzeczy. Albo się rozpłakać albo uciec. Gdy mój skarb nam otworzył nie wiedziałem w ogóle co powiedzieć
- No hej dziewczyny. Co się stało?- spytała, podejrzliwie patrząc to na mnie to na dziewczyny.- Bedzie lepeiej jak wejdziemy do środka. Lepiej nie rozmawiać na ten temat na środku ulicy- skomentowała Shakira
- Na jaki temat?- spytała Anna. Głos zaczął się jej łamać.- Chodźmy do salonu.- stweirdziła Antonell.- Santiago? Weź prosze rodzeństwo i idźcie sie pobawić na górę- zwróciła się do chłopca. Santi bez słowa wykonał polecenie. Nastała niezręczna cisza.
- Powiecie mi w końcu co się dzieje?- spytała, siadając na kanapie. Dalej panowało milczenie. Nie miałem teraz najmniejszej odwagi powiedziec czego kolwiek a już na pewno nie byłem na tyle odważny żeby powiedzieć Annie że po raz kolejny ją zdradziłem. Po prostu byłem tchórrem w tej chwili
- ty jej powiesz czy ja mam to zrobić- ponagliła mnie moja siostra. Nie spodziewałem się tego tym bardziej, że cały czas milczała.- Bo... bo ja... - zacząłem się od razu jąkać
- Co ty?- spytała starając się zachować spokój.- Teraz się jakasz jak sierota? Co z ciebie za mężczyna?- naskoczyła na niego Shakira. Co? Boisz sie przyznać? Taki z ciebie bohater? Dobrze. Nie chcesz powiedzieć to ja to zrobię- wtrąciła Antonell.
- Dowiem się w końcu o co chodzi?- spytała Anna po raz kolejny. Dało się wyczuć że powoli traci cierpliwość.- Przykro mi Anno ale wczoraj Ney zdradził cię z jakąś panienką z klubu. Bardzo mi przykro ze to ja ci mówię ale jak widzisz Neymar nie ma najmniejszej odwagi sam się do tego przyznać- w końcu to powiedziała a ja tylko zamknąłem oczy. Wiedziałem że teraz rozpęta się piekło i jedynie cud mógł mnie uratować. Nie miałem nawet odwagi spojrzeć jej w twarz a co dopiero powiedzieć jej o czymś takim. Spodziewałaem się teraz dosłownie wszystkiego
Oczami Anny
Gdy Antonell wreszcie powiedziała co się stało, pierwszą myślą jaka przyszła mi do głowy to to, ze chyba jednak nie chciałam o tym usłyszeć. Spodziewałam się wszystkiego, ale że ney mi zrobi coś takiego po raz kolejny? Gdyby nie to, że dzieci są na górze za pewne od razu bym wybuchła
- Dziękuję dziewczyny. A teraz proszę wyjdźcie. Mamy sobie z neymarem coś do wyjasnienia- poprosiłąm przyjaciółki.- Jak coś to możesz się do nas wprowadzić razem z dziećmi- skoemntowała przed wyjściem Antonell
- Dzięki- odparłam krótko, siląc się na uśmiech. Teraz miało nastąpić najgorsze. Nie byłam pewna, czy znajdę na tyle siły żeby spokojnie o tym porozmawiać. Zamknęłam drzwi i usiadłam ponownie w salonie
- Dlaczego?- spytałam krótko, starając się opanować. Przez chwilę panowała absolutna cisza.- Byłem pijany- stwierdził Ney. Ja nie wiedziałem co robię.. ja- tłumaczył się
- Nie tłumacz mi się alkoholem jak jakiś pijak tylko powiedz prawdę do cholery.- straciłam nad sobą panowanie.- Ale nie krzycz bo dzieci są na górze- wtrącił ney
- Jak ja nie mam krzyczeć co?- teraz to się darłam.- I od kiedy z ciebie taki opiekuńczy tatuś co? Odkąd Davi wróvił do Brazylii to jesteś nie do poznania. A trio? A Santiago? To co? Oni się nie liczą? awet sobie nie wyobrażasz jaki Santi był wczoraj smutny jak poszedłeś z chłopakami do tego cholernego klubu.- stwierdziłam i w tym momencie się rozpłakałam
- Nie płacz kochanie- starał się mnie uspokoić od razu Ney, obejmując mnie.- Nie dotykaj mnie nawet. Brzydze się twoim dotykiem w tym momencie wiesz? Czego ci zabrakło co? No powiedz? Chociaż to przyznaj jak prawdziwy mężczyna- kontynuowałam ale znów nastała cisza
- Brakowało mi spontaniczności wiesz?- odezwał się w końcu Ney.- Kiedyś to prawie z łózka nie wychodzliśmy, mieliśmy na siebie ochotę w zasadzie cały czas a teraz? " Teraz nie bo jestem zajęta, teraz nie mam ochoty bo jestem zmęczona, Teraz nie bo dzieci sa na górze" i tak jest cały czas! Nie zauważyłaś, że my w zasadzie zaczeliśmy planować kiedy dokładnie możemy się ze sobą kochać? Nie zauwazyłaś tego? To teraz się nie dziw, że przeleciałem tamtą laskę!- yrzucił z siebie Ney. Ja tylko momentalnie rozpłakałam się jeszcze bardziej ale poniekąd Ney miał rację. Postarałam się opanować przynajmniej w jakimś stopniu.
- Ale ja nadal cię kocham Anno- odezwał się ponownie Ney, próbując mnie przytulić po raz drugi. Nie wiem czemu, ale nie protestowałam, ale nie dlatego że mu wybaczyłam.. Nie miałam siły. Na nic.
- Jak posuwałeś tamtą... pannę to też myślałeś o tym, że mnie kochasz? Neymar.. My mamy dzieci rozumiesz? I musisz się liczyć z tym, ze nie będzie tak jak kiedyś.. Na tym polega posiadanie rodziny..
- To co teraz/- wtrącił Ney.- Nie przerywaj mi.. I tylko dlatego, że mamy dzieci w domu tutaj razem z nami, nie będę robić zamieszania i się wyprowadzać. To by było trudne szczególnie dla Santiago. Dlatego będziemy nadal razem mieszkać. Nie oznacza to jednak że będziemy spać w tym samym łóżku. chyba rozumiesz że mimo, ze rozumiem przynajmniej w jakimś stopniu twoje powody, spać z tobą w jednym łóżku nie dam rady na czas obecny i nie wiem jak długo to potrwa. I zacznij się proszę bardziej interesować nasza rodziną a szczególnie dziećmi bo one najbardziej na tym cierpią. To, ze się nie wyprowadzę to tylko ze względu na nie. Kocham nasze dzieci i chce by miały pełną rodzinę.. No chyba, że ci na nas już nie zależy..
- Zależy kochanie- odparł Ney.- Nie mów tak do mnie- wtrąciłam. Bynajmniej na razie. Postaram się dla dzieci na nowo ci zaufać ale niczego nie obiecuję. Mogę też obiecać, że to co powiedziałeś też wezme pod uwagę ale postaraj sie też przemyśleć to co ja powiedziałam.. No.. to chyba wszystko- dodałam na koniec
- Jesteś cudowną kobietą. Nie ma chyba drugiej takiej jak ty i zrobie wszystko by to naprawić.- To zacznij wreszcie doceniać tę cudowną kobietę bo ostatnio chyba o tym zapomniałeś- dodałam na koniec i skierowałam się na górę...