Tina
vs.
reszta świata.
kiedy jest fajnie to ma sie wyjebane na to jak jest.
ale kiedy ktoś kogo szczerze nie lubisz zaczyna doprowadzać cie do swego rodzaju kursicy...
to jesteś Tiną, która najchętniej zajebałaby tą osobe tępą siekierka.
i tak oto skończył się dzień kiedy "let's be friends" zmasakrowało mój umysł
i sprawiło że bardziej chce mi sie rzygać przez zaistniałe sytuacje niz przez alkohol który dzisiaj w siebie wlałam.
peace!