ehe no.
w momencie kiedy myslalam ze już powoli jestem coraz bliżej...
świat i uniwersum czy jak to tam nazwać zajebał mi z plaskacza z półobrotu.
moja mama wychodzi z założenia że uda jej sie mnie wziąć tanimi chwytami
tak jak na studiach. psz...
okej rozumiem powoli luty tupta ale serio? rozumiem że zaczynają się zapisy do szkół policealnych
ale skoro gadałam z babeczka i powiedziała mi jaki mam czas na dostarczenie papierów to...
o co moja mamusia sie czepia?
otóż moi mili czytelnicy o to, że zapewnie nie bede traktowac policealnej poważnie
boze... a kto traktuje?
okej są ludzie którzy traktują poważnie. poważniej ode mnie napewno...
jednakże ja w policealnej szkole widze tylko i wyłącznie darmową kasę za łażenie w weekendy w miejsce które nie jest jakieś fascynujące.
ale wracając do tematu mojej mamy stosującej tanie gierki. tanie wkurwiające w chuj gierki...
okej. poszłam na studia. dostałam obietnice samochodu. nie pykło.
poszłam na studia, kupiła mi lapka, bo:
a) stary komp, w którego nawet nie zainwestowała się zjebał
b) stwierdziłam że lapek przyda sie na studia
po kupnie lapka : "Po co ja ci tego laptopa kupowałam skoro to sie skonczyło jak sie skończyło?'
A TERAZ? hm te same gierki stosuje. tylko, że teraz zależy mi na czymś o wiele bardziej wartościowym i czymś co jej tez sie kiedys przyda.
mianowicie mieszkanie.
tylko ze teraz wielka haja bo MAM TAK DUZO CZASU NA ZŁOŻENIE PAPIERÓW TO DLACZEGO NIE ROBIE TEGO JUZ TERAZ?! PRZECIEZ SEMESTR ZACZYNA SIE W LUTYM! chuj z tym ze moje pierwsze zajęcia są dopiero pod koniec lutego...
ALE JUŻ POWINNAM TO ZAŁATWIAĆ!
TERAZ!
no i teraz mniej wiecej... hm koło 24-1 w nocy
"nie kładziesz sie spać? przecież jutro do lekarza masz iść."
"niee? do lekarza ide w piątek bo musze cośtam do pracy skołować"
"a to kiedy zrobisz te papiery do szkoły, przecież semestr zaczyna sie w lutym"
"nooo... ale mam jeszcze czas?"
"wiesz co jak ty bedziesz tak podchodzić do tego jak ze studiami to ja bede musiała przemyślec to kupno mieszkania"
nosz kurwa!
jeżeli ktoś dobrnął do końca, macie jakieś pomysły jak dosadnie, bez przekleństw wyperswadować jej (następnym razem kiedy mnie wkurwi- czyli pewnie jeszcze jutro... albo przynajmniej 2-3 razy w tym tygodniu) żeby dała sobie siana... i przestała mnie wkurwiać takimi gierkami?
a tymczasem:
peace!
"Will lose it after finding that anything
Cuz life is full of points you score
Youll see, brighter days coming
All the nights becoming day
On your mark!!
One place to be?
Where are we?
Not what it seems for sure
Coming up, bring it up
Let your mind set you free
Hold up! Here that noise?
You know, they are breaking
What we built"