rzeczywistosc w domu tak bardzo ssie, ze az nie chce mi sie w nim przebywac.
a akcja "wyprowadzmy sie" idzie zapewne jak najbardziej zle i do dupy.
takze zapewne usamodzielnie sie za jakies sto lat i bede mieszkac
w kawalerce i nigdy nie bd miec dzieci bo nie bedzie mnie stac na wieksze mieszkanie.
a jak na razie? bede dalej meczyc sie w jednym okoju z siostra, bede sie klocic o pierdoly
i generalnie chujoza. pozdro 600
chuj wam wszystkim w dupe.