Zacznę od tego, że nieźle idzie sobie tutaj wypracować cierpliwość. Chociażbym nie wiem jak ambitną notkę napisał to i tak zawsze są komentarze z serduszkami, zaproszeniami na kogoś profil i z nadzieję, że się zrewanżuje. A najlepsze jest, że nie zdąże dodać wpisu a już mam 10 fajne i 3 komentarze, no tak szybko chyba nie da rady czytać, nie? Ale jebać to, jebać te pierdolone komentarze, które szczęścia nie dają. Może gdyby dawały, byłbym tak w chuj szczęśliwy, że nikt by tego nie ogarnął :>. Tak nie jest, więc skończmy ten temat, kto ma swój łeb będzie go wykorzystywał. Mieliście taką sytuację, gdy trzymaliśćie telefon w dłoni i czekaliście? Nie wiadomo na co, ale czekaliśmy. I ta nadzieja, gdy z telefonu wydawał się dźwięk sms, że ta wiadomość jest właśnie od tej osoby. I to rozczarowanie, gdy tak się nie działo. Każdy to zna, napewno. A ile razy mieliście tak, że sięgaliście po telefon by zadzwonić czy napisać do kogoś? To napięcie, z każdym słowem, ten strach niewiadomo przed czym przy każdej cyfrze, to uczucie, że popełniło się błąd klikając przycisk wyślij, ten niedosyt, że napisało się za mało. I nagle wracają wszystkie wspomnienia, te złe i dobre, każde słowa, każde chwile. W głowie mamy cały album "zdjęć", nie wiemy co z nimi zrobić. A jak kończy się sięgnięcie po ten telefon? Różnie....