photoblog.pl
Załóż konto
Dodano: 6 WRZEŚNIA 2015

no ordinary love

SUPRAJS :D


LIII. But the more I try to push it I realize, gotta let go of control.

Ku mej bezbrzeżnej radości, znajduję przychodnię bez problemu, przez co się nie spóźniamy.Wszystko za sprawą tego, że już tam kiedyś byłam, w sumie nie raz. 

-Wszystko ok?- pyta Roarke, uśmiechając się delikatnie. 

-Tak.. czy mógłbyś wziąć małą? Oszczędziłoby to nam zabawy z szelkami.

-Jasne- wyjmuje dziewczynkę z fotelika i obraca ją tyłem do siebie. Poprawiam jej czapeczkę i szalik.

-Mam nadzieję, że będziesz grzeczna, łobuzie- całuję ją w policzek.

W środku jest od razu wiele cieplej. Zdejmuję z małej ciepłe ubranka, by się nie zgrzała i ściągam czapkę, uwalniając chmarę loków.

-Gdzie?- pyta rzeczowo Roarke.

-Drugie piętro, pokój siedemnasty.

Wspinamy się po schodach. Na pierwszym piętrze widzę znajomą twarz doktorki, do której przychodziłam tu swego czasu.

-Panna Harper- doktor Miranda uśmiecha się i podchodzi do nas.- Dawno cię tu nie widziałam.

-Całe pięć miesięcy- przewracam oczami z uśmiechem.- Za miesiąc znów przyjdę.

-Da!- Ry zwraca na siebie uwagę doktorki.

-To pańska?- patrzy na Roarke. Prawidłowo wyklucza moje macierzyństwo. W końcu jest moim ginekologiem.

-To Kiny- odpowiadam jej.

-Och, pamiętam! Ale ten czas biegnie- uśmiecha się. 

-Musimy lecieć, mała ma wizytę u pediatry. Zadzwonię do pani na dniach i umówimy się na wizytę, dobrze?

-Oczywiście, masz mój numer. Tylko dzwoń z wyprzedzeniem, wiesz jakie są kolejki.

Krzywię się nieznacznie.

-Wiem, niestety.

Zegnamy się i odchodzimy. Roarke rozmyśla nad czymś intensywnie, a Rylee zadowolona z życia macha wesoło nogami i uśmiecha się ujmująco do każdego.

Meldujemy się w recepcji i zostajemy oddelegowani do wyznaczonego pokoju. Siedzi tam kilkoro rodziców, jednak ja nie przyglądam się żadnemu w jakiś szczególny sposób. Biorę od Roarke małą i sadzam ją sobie na kolanach. Na szczęście nie musimy długo czekać, ponieważ dzieciaki są wyczytywane z listy, a nie kto jak przyjdzie.

Po kilku dość rutynowych badaniach i skontrolowaniu odruchów, pediatra zaleca profilaktycznie dwa badania i kończy się wizyta. Myślałam, że dłużej to potrwa. 

-Może ubierzmy ją tu- proponuję.

Roarke siada z małą na rękach na kanapie, a ja ubieram ją powoli. Na całe szczęście - nie dziwaczy. Jest niespodziewanie spokojna jak na takiego malucha.

-Gotowe- uśmiecham się do niej i biorę dokumenty ze stolika.

-Kogo ja widzę- słyszę chłodny, znajomy głos.- Czyżby to Margan-nie-znoszę-dzieci-Harper?- drwi jawnie.

Odwracam się i gromię wzrokiem Liama. Zauważam w nosidełku przepięknego chłopca, wyglądającego jak maleńka miniaturka Liama. Chłopiec ma już około trzy miesiące, ale podobieństwo jest bezsprzeczne.

-Liam- cedzę- cóż za nieoczekiwane spotkanie.

-Przechodnia pediatryczna to ostatnie miejsce, w którym bym się ciebie spodziewał- głos ma cichy, by nie usłyszeli go inni rodzice, ale wystarczająco jadowity.

-Chyba zapomniałeś, że mam Rylee.

-Och, nie zapomniałem. Współczuję dziecku, że ma tak zimną sukę za ciotkę.

-Wystarczy- ucina Roarke i wstaje.

-Nowy goguś się odezwał? Może cię zaskoczę, ale nie interesuje mnie twoja opinia- warczy Liam.

-Wyobraź sobie, że nie pozwolę ci obrażać Margan, kimkolwiek byś dla niej nie był. Ona czuje się z jakiegoś irracjonalnego powodu winna i nie odpyskuje cię i nie ustawi cię, jak na to zasługujesz. Ja to co innego.

-Nic nie wiesz, więc się, do cholery, zamknij.

-Może ciebie nie znam, ale Margan znam wystarczająco dobrze.

Na twarzy Liama pojawia się szyderczy uśmiech.

-Mar nie trudno poznać wystarczająco dobrze. Wiem coś o tym. Gorzej, jak się zaangażujesz, a ona pokaże ci drzwi. To zimnokrwista, wyrachowana kusicielka. Bierze to co chce, ale nigdy nie daje nic od siebie!

-Nie pokazałam ci drzwi!- oburzam się.- Ty tak postanowiłeś! Zamiast zapytać po co, dlaczego, oskarżyłeś mnie o coś kompletnie irracjonalnego i tak po prostu odszedłeś, nie dając szansy na nic. To TY jesteś tu winny i przestań w końcu grać niewiniątko! Nie mam zamiaru dłużej tego znosić. Jesteś pieprzonym hipokrytą, jeśli wierzysz w to, co przed chwilą powiedziałeś- mijam Liama i wychodzę z przechodni. 

Roarke dogania mnie na parkingu. Bez słowa wkłada Ry do fotelika i wsiada do samochodu.

***

Kiedy Rylee zasypia w mojej sypialni, od razu odsyłam Roarke do domu. Nie mam ochoty dziś z nikim rozmawiać o tym, co zaszło, a szczególnie z nim. Wciąż jestem cała rozdygotana i nie sądzę, by się to szybko zmieniło. Słowa byłego kochanka zapiekły mnie do żywego, choć powinien mi być tak obojętny, jak to tylko możliwe. Przez to sama sobie tworzę błędne koło. Wkurzam się na niego, bo powiedział to, co powiedział i na siebie, bo mnie to boli.

Właśnie takie sytuacje pokazują, jak bardzo nie powinnam pchać się w nowy związek.

 

Komentarze

Junior illegalis Cudowne, kiedy cd? Nie moge sie doczekać ;)
07/09/2015 22:48:08
mywordforyou pewnie dopiero jutro :D
07/09/2015 23:03:53

lilka1899 Kolejny wspaniały. Brakowało mi Liama i ciętego języka Mar. Oby więcej takich scen ;D
07/09/2015 20:51:09
Junior izumi94 Piekna niespodzianka :) oby takich niespodzianek wiecej :)
06/09/2015 22:12:16

Informacje o mywordforyou


Inni zdjęcia: Po pierwsze samysliciel35W czarnych okularach martawinkelGirls martawinkelEdmund martawinkelPl martawinkelDzieciaki martawinkelYhm martawinkelA my dalej razem martawinkelPołatane martawinkelHehe martawinkel