-miałaś już okazję coś zobaczyć? - zapytał Łukasz kiedy znaleźliśmy się w aucie.
-jakoś nie miałam okazji,wiesz szkoła i dom-skrzywiłam się lekko.
-to teraz masz okazję, a tak poza tym co u Ciebie? Widzę, że Twoją mama ułożyła sobie życie, a Ty?- spojrzał na mnie kątem oka.
-co Ja?- spojrzałam pytająco.
-no masz kogoś? - wyszczerzył się.
-nie ,nie mam nikogo-
-Czyli możesz zaszaleć- uśmiechnął się cwaniacko.
-co masz na myśli? -Spojrzałam pytająco.
Chłopak już nic nie powiedział.
-Gdzie jedziemy? -Spojrzałam na Niego pytająco.
-do mojego clubu- mówił patrząc przed siebie.
-Ty....Ty masz club?-wydukała.
-no tak razem z ojcem otworzyliśmy go tu po przeprowadzce z Polski-wzruszył ramionami
Klara już nic się nie odezwała . Po kilku minutach zatrzymali się przed budynkiem w,którym znajdował się club. Chłopak wysiadł z auta i pomógł wysiąść brunetce z auta. Złapał ją za rękę i pociągnął w stronę wejścia. Kiedy wchodzili chłopak kiwnął w stronę ochroniarzy,którzy ich wpuścili. Muzyka była głośna, a w środku była cała masa bawiących się ludzi.
-poczekaj tu chwilę, zaraz wracam. -Szepnął jej do ucha i zniknął w tłumie bawiących się osób. Dziewczyna usiadła przy barze i czekała na wolnego barmana zaczęła się rozglądać kiedy usłyszała za sobą.
-a jednak się zjawiłaś- szybko się odwróciła i znieruchomiała widząc za sobą Matta,który wyglądał jak młody bóg.