- Klara napewno wszystko jest w porządku?- spojrzał na mnie pytająco
- tak, oczywiście- uśmiechnęłam się.
- a Ty co robisz? To znaczy uczysz się? Pracujesz?- szybko postanowiłam zmienić temat.
- tak uczę się- zaśmiał się
- z czego się śmiejesz?- zgromiłam Go wzrokiem.
- z Ciebie, widzę, że nie tylko ja szybko zmieniam temat rozmowy- wyszczerzył się
- oczywiście- westchnęłam teatralnie.
- jesteś niesamowita.
- wiem- odpowiedziałam pewnym siebie głosem.
I tak spędziliśmy następne dwie godziny na śmianiu się i opowiadaniu o swoim życiu, jednak nie wiedziałam, jednego czym tak naprawdę zajmuje się w wolnym czasie. Postanowiłam narazie nic nie mówić, wszystkiego dowie się w swoim czasie.
- dzięki za mile spędzony wieczór- powiedziałam przed domem.
- to chyba ja raczej powinienem podziękować, no wiesz gdyby nie Ty- zaczął lecz mu przerwałam.
- dobra, nie masz za co dziękować. Jeszcze raz dziękuje i do zobaczenia- uśmiechnęłam się i zniknęłam , nie czekając na odpowiedź.
Słyszałam , że w salonie matka rozmawia ze swoim facetem , jednak nie miałam ochoty na kolejną awanturę więc najciszej jak się da schodami udałam się na górę.
- może jednak wyprowadzka tu nie była głupim pomysłem?- pomyślałam. Z szafy wzięłam długą koszulkę, która była moją piżamą i poszłam pod prysznic.
Następnego dnia wstałam wcześnie rano, pomimo tego, że matka zakazała mi tańca ja jednak postanowiłam zrobić jej na złość i zgłosić się do szkoły tańca, którą poleciła mi Pani Monika.
Z uśmiechem na twarzy podążyłam do łazienki, po drodze zabierając bielizne i ubrania, które miałam zamiar założyć. Na szczęście miałam swoją łazienkę i nie musiałam się z nikim nią dzielić. Po skończonej kąpiel, wysuszyłam włosy i wykonałam delikatkny makijaż. Po wszystkim zeszłam na dół, żeby coś zjeść. Kiedy schodziłam po schodach usłyzałam dość głośne trzaśnięcie drzwiami co oznaczało, że osoba, któa właśnie wyszłam byłam bardzo zdenerwowana. Postanowiłam nie zawracać sobie tym głowy i podążyłam do kuchni gdzie o dziwo o tej porze siedział Wojtek.
-cześć- spojrzałam na Niego
- cześć siadaj- wskazał na wolne miejsce przy stole.
W odpowiedzi posłałam mu uśmiech i wzięłam się za jedzenie przgotowanych kanapek.
- wiedz jedno, że zawsze możesz na mnie liczyć, a jeśli tak bardzo chcesz to idź do tej szkoły tańca. Natomiast ja przekonam jakoś Twoją mamę do tego pomysłu.- spojrzałam na Niego zaskoczonym wzrokiem
- naprawdę?- spojrzałam pytająco
- tak naprawdę, a teraz pospiesz się z tym jedzeniem to podwiozę Cię do tej szkoły tańca- powiedział i wyszedł.
Byłam zaskoczona jak i szczęśliwa, nie wiedziałam , że z tego Wojtka to naprawdę w porządku facet.
Szybko zjadłam śniadanie i pobiegłam na górę spakować potrzebne rzeczy do torby. Po 15 minutach byłam gotowa do wyjścia.
- już jestem gotowa- uśmiechnęłam się do mężczyzny.
- to jedziemy- powiedział i przepuścił mnie w drzwiach.
Prez całą drogę rozmawialiśmy o głupotach i coraz bardziej zaczęłam się przekonywać do partnera mojej matki.