Mogłam nie wracać. W zasadzie i tak nie miałam do czego.
Wróciłam i nie umiem się odnaleźć.
Z jednej strony bloku zburzyli mi plac zabaw, z drugiej wybudowali nowy.
Zmieniły się nawet niezmienne kwadraty.
Nie poznaję.
Arytmia? Chyba jestem jakimś felernym egzemplarzem.
Wszystko nie na miejscu. Głowa tarczyca, serce, kręgosłup.
Kłótnie. Ciepło rodzinne, jakie ciepło...?
"A miało być tak pięknie, miało nie wiać w oczy nam..."
Babcia zachorowała.
Upał, upał, upał.
Lipiec i pierwsze dni sierpnia były piękne, ale musiało się zjebać.
Pozdrawiam.
I tęsknię.