Siedzi w ciemnym pokoju, czekając na znak
On się nie odzywa, Jego ciągle brak
Wiecznie zajęty, coś ma do zrobienia
Nie widzi nic poza sobą, czyli Jej cierpienia.
Liczy się Jego zdanie, Ona wciąż mu dogadza
Jemu to pasuje, w Jego rękach władza
Egoista w każdym calu, w każdym geście
On Cię nie kocha: "Kobieto rzuć Go wreszcie"
Lecz Ona milczy, nie chce tego uczynić
Mówi: "Zostawcie Go, przestańcie Go winić"
Broni Go jak lwica, kocha Go, miłuje
Jednak Jej rozum wie, że on nie zasługuje.
On gardzi miłością, nie wie, co to kochanie
Ona się nie liczy, ważne jest łóżko, wspólne spanie
Ona zrobi dla Niego wszystko, ciągle Go Jej brakuje
On żyje, by się bawić, a Ją oszukuje.
Kocha Go, ciągle jest Go Jej mało
A On nie kocha Jej duszy, lecz kocha Jej ciało
Ona żyje złudzeniami, wierząc, że się zmieni
"Dziewczyno ocknij się, On żyje wśród cieni".
Znowu milczy, nie wierzy, nadal czeka
Chce mieć nadzieje, nie traci wiary w człowieka
I wciąż siedzi, sądząc, że da znak istnienia swego
A jeśli tak się stanie, zapewne pobiegnie do Niego.
Czyż nie jest warta szczęścia? Prawdziwej miłości?
Jej serce krwawi, a dusza tkwi w nicości
Ona nie zawiniła, Jej serce wybrało
Nie jest winna temu, iż tak właśnie się stało.
O swoim życiu niestety decyduje Ona