Utonęła. Ale nie tak jak to się zazwyczaj zdarza z głupoty, brawury czy przypadku losowego. Utonęła, bo rozpaczliwie poszukiwała ukojenia. Seledynowo-błękitna toń nęciła ją swoją nieobliczalną, stanowczą delikatnością i otulała czułym, lecz silnym ramieniem. Była bezpieczną przystanią, która oddzielała ją od całego chaosu świata. Uspokajała jej zszargane nerwy za każdym razem, gdy była w pobliżu. Była jej ostoją, jej ratunkiem. Nadzieją i obietnicą. Utonęła... bo tak bardzo pragnęła żyć.