Miałem tu już nie pisać.. Albo tylko wtedy kiedy coś mi się przytrafi cudownego. A czemu? Bo po co wyrzucać to co w Tobie siedzi, z czym jest Ci źle, kiedy i tak usłyszysz, że to nie problem i zostaniesz zostawiony na pastwę losu nie zrozumiany...
Mimo, że w środku jestem totalnie rozbity, mam grać i udawać, jak mi cudownie.. bo niby Facet ma być twardy, a gdzie to kuźwa zapisane.. Jesteśmy tylko ludźmi...wszyscy.
Tak mam dość, cholernie dość. Już nie umiem udawać, że jest mi dobrze. Wybucham żalem, szukam wsparcia.. a dostaje kopa i puste słowa, bo one takie są.. Mam sie ogarnąć, otrząsnąć i cieszyć się życiem, kiedy ja nie potrafię.. Mój odwieczny teatr powoli popada w ruinę, pokazywanie światu idealnej maski, za którą jest obojętność, żal, smutek, problemy, a to przez Ciebie, bo gdybym nie miał Cię w życiu chociaż przez moment to bym nie cierpiał, a tak czujesz satysfakcję, bo zaufałem raz dwa i przegrałem..ale głupi zaufałbym znowu... mimo wszystko...
Chciałem uciec w cokolwiek najlepiej życie towarzyskie, imprezy, alkohol..prace, sesje.. coś co było fajnee. ale na dłuższą mete to meczy, wyniszcza, patrzę w lustro i co... inny człowiek, zmarnowany nerwami, pracą, życiem.. Zniszczony! Bez ludzi mi bliskich, bez tych co byli... przyjaciółmi.. bo teraz ich juz nie ma, nie rozumieją, a Ci ważni dla mnie zawsze i wszędzie, dla których robiłem wszystko..nie mają czasu, zniknęli, bo już nie jestem potrzebny, wszystko załatwiłem, pomogłem.. cóż to i tak za mało, a odp na wiadomość, krótka rozmowa, to szczyt możliwości, to tak wiele dla nich.. aż za wiele.. aż tak można mieć w dupie?! wiem wymagam nierealnych rzeczy.. Jak zawsze, muszę walczyć sam..Wiem mam plany, ale brak sił do realizacji, brak motywacji, kiedy się wszystko wali:( Mówił mi ktoś patrz osiągasz coś, wchodzisz na salony, dajesz radę, woow jakie zdjęcia, rozwijasz się, kolejne referencje... a ja tego nie czuję, cholernie nie cieszy mnie to, tak jak kiedyś.
Bo chciałbym aby było jak wcześniej, budować znowu z Tobą moją przyszłość, a Ty nadal siedzisz w mojej głowie, co potęguje mój stan.. Tutaj piszę co czuję, odkrywam moją prawdę! Ale jutro znowu wstanę, wyszykuję się, założę maskę i do ludzi, do pracy, do tego jakże zajebistego życia...
ps: A zapewne usłyszę znienawidzone już przeze mnie słowo "bedzie dobrze, inni mają gorzej" miód dla mojego serca..
Żegnam..
c.d.n