minął styczeń, przyszedł luty. Przyszły zawroty głowy, bóle brzucha i takie małe przeświadczenie, że coś w środku mnie się zmienia. I miałam rację. Patrzę na swoje ostatnie cztery lata, rok. I to takie niewyobrażalne, nieosiągalne. A jednak. Bedę mamą. To takie przyjemne dreszcze, gdy widzę na monitorze jak bije Ci serduszko. To niewiarygodne, ale to pierwsze co się rozwija u tak małego stworzenia. I widzę jak rośniesz z każdym dniem, jak przychodzi Ci te kilka milimetrów. Teraz mam całe dwa centymetry szczęścia. Mam dla kogo żyć. Moje serce pod sercem. Będziemy witać teraz każdą wiosnę razem.