I nawet nadzieja odeszła...
bez pożegnania
tak nagle...
Nie ma ceny,
kto szczęście swe , oddaje innym...
Zostanie zapomniany,
Nagrobek przykryją pożółkłe liście...
Był śmierci świata winny,
i ten , kto przechodząc obok,
łzy cichej nie uronił...
Ktoś nie pasuje do szarości,
jakiś nieznajomy znikł za drzewami,
Przysiadł spokojnie nad ziemi grudkami,
dłonią odkrył błekitną niezapominajkę...
By rosła...
Wysoko , wysoko....
Ponad nagrobek,
taki już poniszczony,
łzami nieba,
oddechem wiatru doświadczony...
By rosła...
Wysoko , wysoko...
O9.04.08
,, Szczeście to niepewny moment (...) ''
te słowa zapisalem gdy mialem 13 lat...