CHORĄGIEWKA NA DACHU ŚPIEWA.
BLADEJ GWIAZDY PEŁZA PAJĄK.
LATARNIE W CZARNYCH DRZEWACH.
KOŁYSZĄCYCH SIĘ MRUGAJĄ.
CIEPŁA WOŃ PŁYNIE Z PIEKARŃ.
A CISZA Z ZAMKNIĘTYCH BRAM.
GDYBY NIE PIES NA DALEKIM PRZEDmIEŚCIU
NIE SZCZEKAŁ.
BYŁBYŚ – JAK NIGDY – SAM.
SAM. MOŻE JESZCZE Z RZECZÓŁKĄ
KTÓREJ NIE SŁYCHAĆ.
CHOĆ W TAK JASNĄ NOC Z LAZURU
I ONA – NIEBIOS KOCHANKA -
OD ZMIERZCHU AŻ DO RANKA
NA PEWNO WZDYCH
WŚRÓD MURÓW…
PS. dodałem tu tekst tego wiersza bo trudno jest się doczytać, szczególnie jak na zdjęciu jest mało szczegółów widocznych.